1984 - Real przerasta fikcję?

Pogadajmy jak motocyklista z motocyklistą...
zeniop
Zwykły forumowicz
Posty: 299
Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 21:10
Motocykl: Yamaha XVS 650 A
Lokalizacja: zamość

Post autor: zeniop »

U nas wyliczenie skąd dokąd wędrują pieniądze jest praktycznie niemożliwe w stanach nie każdy podatek ląduje w kasie federalnej więc da się to oszacować Marku. Ale nie o to mi chodzi czy podatki są słuszne czy nie.
Rozbraja mnie fakt, że w kraju, w którym sąd orzekł odszkodowanie za wypranego kota tylko dlatego, że sklep zoologiczny nie załączył instrukcji obsługi z wyraźnym zakazem prania kota w pralce ludzie nie przeciwstawiają się bezprawnemu pobieraniu kasy z ich portfeli. W kraju, który szczyci się wolnością słowa i "demokracją przez duże D" nikogo nie razi, że sąd w imię (właśnie w imię czego?) orzeka że nikt nie musi obywatelom wytłumaczyć zaistniałego bałaganu.

FED jakby nie spojrzeć jest odpowiednikiem NBP tyle że nie jest narodowy a prywatny. Ale dysponuje rezerwami FEDERALNYMI i tu jes związek z podatkiem bo z niego te rezerwy pochodzą. IMHO pobieranie odsetek lub oczekiwanie innych gratyfikacji od pożyczania FEDERALNYCH pieniędzy FEDERALNYM służbom jest nadużyciem. Kożystając z uproszczeń Skrzydlatego FED jest "skarbonką" rządu USA więc jakim cudem rząd ma płacić za korzystanie z "własnych" pieniędzy??
Nadzór nad bankami w USA sprawuje właśnie FED więc trochę ironiczne jest że najpierw dopuszcza do udzielania "x" kredytów pod zastaw przyczepy kempigowej a potem ratuje upadające banki oczywiście za "niewielką opłatą" ;)

Co by jednak złego nie mówić o FED to jest on IMHO wentylem bezpieczeństwa, którego europa może stanom pozazdrościć. Co mi po zwiększaniu gwarancji BFG w Polsce, skoro fizycznie coś takiego nie istnieje. Jeśli jeden bank upadnie to pozostałe zrobią zciepe i oddadzą ludziom do kwoty gwarantowanej oczywiście jak będą miały :twisted:

A wracając do Orwella: to nie system "wymazywał" ludzi, to nie system donosił tylko ci, którzy bezmyślnie przyjeli "sprzedawaną" im ideologię. Tym bardziej przeraża mnie to co napisałem na początku postu - ogromny naród robiący coś tylko dlatego że tak.
...
Awatar użytkownika
Skrzydlaty
Zwykły forumowicz
Posty: 181
Rejestracja: wtorek, 17 kwietnia 2007, 21:43
Motocykl: NSU351OT M-G G5
Lokalizacja: lubelszczyzna
Kontakt:

Post autor: Skrzydlaty »

FED nie jest zły dlatego, że jest. Tylko, że jest w rękach prywatnych i jego działania nie podlegają kontroli. Tym samym Rząd i Kongres nie mają wpływu na gospodarkę.
Tutej dwa przykłady z histori i z obecnej chwili:
początki
http://www.youtube.com/watch?v=EsyTcPSIAgk
obecnie
http://www.youtube.com/watch?v=iJdmZYhpX-0

Sprowadziliśmy dyskusję do kwestii FED-u. Z jednej strony jest to źródło problemów, ale patrzenie tylko na tą kwestię nie uświadamia skali problemu. Trzeba spojrzeć szerzej i nie traktować problemu jako wewnętrzną sprawę USA.
Proponuję zapoznać się głębiej z problemem.
Mi osobiscie też cieżko jest ochłonąć po zapoznaniu z wieloma faktami dostępnymi jeszcze w sieci.
Można z nimi dyskutować, ale nie można przejsć wobec nich obojętnie.
Pamiętacie bajkę: "Król jest nagi."
Od jednego NSU, lepsze jest tylko... dwa, a nawet trzy...
Marek.Ł

Post autor: Marek.Ł »

Ciekawy tekst Ryszarda Bugaja nt. przyczyn kryzysu.

http://biznes.onet.pl/13,1547776,prasa.html

W skrócie, jego zdaniem liberalny kapitalizm utrwalany w USA powodował w ostatnich dekadach coraz większe rozwarstwienie ekonomiczne społeczeńswa - bogatsi zarabiali coraz więcej, biedniejszy, coraz mniej. Różnice w dochodach - by zapobiec napięciom społecznym, łatwo wzbudzającym się w demokracji - wyrównywano łatwym dostępem do pożyczanego pieniądza (kredyty, nie tylko hipoteczne). Dzięki temu biedniejsi nie czuli się gorsi, mogli nadążyć za kulturowym wzorcem, standardem życia opartym na konsumpcji.

Zdaniem Bugaja nie wystarczy udrożnienie kanału kredytowego, trzeba zmienić system, "odliberalnić go", obciążyć finansowo lepiej zarabiających, by nie ryzykować rewolty. Większe obciążenia bogaczy pozwoliłyby na lepsze (kosztowniejsze) zabezpieczenia socjalne dla uboższych i urealniły kuturowy "standard" szczęśliwego Amerykanina. Łatwiej byłoby go osiągnąć biedniejszym, bo żeby to zrobić nie musieliby się tak tragicznie zapożyczać.

Ciekawe. Napewno kryzys ekonomiczny uzasadni ekceptację dla ostrożnych, lewicowych idei w USA, czego może być zwiastunem wybór Obamy.
wally

Post autor: wally »

Zbytnie "usocjalnienie" spoleczenstwa powoduje efekt odwrotny do zamierzanego, co widac na przykladzie np Francji, gdzie wystarczy przepracowac ponad rok i mozna porzucic prace, brac socjal rowny sredniej pensji i palic samochody dla rozrywki. Podobala mi sie relacja francuzkich mediow po ostatniej nocy sylwestrowej " Paryz swietowal spokojnie, splonelo tylko ok. 300 aut"

Zachod nie radzi sobie z demokracja i wolnym rynkiem, ledwie poczatki kryzysu (ktore w Polsce przyjelismy narazie dosc spokojnie) wstrzasnely bardzo powaznie gospodarkami ktore stawiano na za wzor ( Finlandia). Zachod nie radzi sobie z mniejszosciami - adgole i irlandczycy juz szykanuja Polakow i nagle gdzies stopniala ich tolerancja za brak ktorej tak nas napominano w unijnych raportach.
I tak sobie mysle ze Polska moze nie jest takim zlym miejscem do zycia
Marek.Ł

Post autor: Marek.Ł »

No właśnie, w każdym systemie są możliwe wypaczenia. Tak jak w gospodarce liberalnej źródłem napięć mogą być różnice między najlepiej zarabiającymi a niezamożnymi, tak w socjalnej - między zarabiającymi, a żyjącymi na koszt podatnika (do tego mniej efektywne zarządzanie większą wspólną własnością). I tu, i tu możliwe są rewolucyjne załamania - czy w USA nie może dojść do antyrządowych rewolt upodlonych przez system windykacyjny dłużników?

Nawet utrzymanie porządku w ryzach przyjętych prawem grozi powoływaniem w demokratycznych wyborach populistów, którzy obiecują rozwiązanie problemów "cudownymi" metodami. Na marginesie: jestem bardzo ciekawy wyników następnych wyborów w PL, pojawi się bowiem duża grupa wyborców, mocno obciążnych napuchniętymi kryzysem kredytami. Będą - sfrustrowani - obwiniać "ich". Jaki program polityczny wybiorą?

Oczywiście, można temperować wzorce.Z pomocą mediów, liderów i autorytetów (politycznych, społecznych), literatury, filmu, z pomocą wspólnot wyznaniowych, kościołów itd. wskazywać taki cel, który byłby łatwo osiągalny dla przeciętnego Johna Smitha ;) bez zapożyczania się na następne pokolenie. Czyli nie biały mały domek, ale może flat w bloku i nie dwa auta V8, a jedno ekonomiczne. Pachnie cenzurą i Wielkim Bratem (bez obrazy Rysiek), ale wzorce kulturowe mają magicznie silną moc - nie można tego lekceważyć.
Marek.Ł

Post autor: Marek.Ł »

O proszę, można by się podsmiewać z "miękkich" sposobów na kryzys - zmiany wzorców, modelu życia, mentalności, wartości itd., ale niektórzy rzeczywiście coś próbują w tym kierunku robić...

http://wiadomosci.onet.pl/2681,1936150, ... kalne.html
wally

Post autor: wally »

bez urazy Marek ;) ale w calym zamieszaniu "kryzysowym" po bankowcach najbardziej winni sa dziennikarze. Temat ( zbraku innych, waznych, lub wrecz przeciwnie?) zostal rozdmuchany do granic wytrzymalosci czytelnika/widza. Ludzie ktorzy nie odczuli zadnych skutkow zalamania, a mieli do zainwestowania srodki, wstrzymali inwestycje co zaczyna skutkowac spowolnieniem i recesja. Na szczescie ludzie zaczeli miec jak widac dosyc tej kampanii reklamowej kryzysu, przeciez dla Polakow to nie pierwszy kryzys ;)
Marek.Ł

Post autor: Marek.Ł »

Nie czuję się urażony, zgadzam się z Tobą całkowicie. Sensacja sprzedaje się lepiej, niż obraz zgodny z rzeczywistością, wielu dziennikarzy pragnie pisać o ważnych sprawach i często te tematy dodakowo podkręca. Wymaga też tego rynek i czytelnik/widz.

Dodatkowo odbiorcy oczekują, że dziennikarze uproszczą im obraz świata, bo nikt nie zna się na wszystkim (życie nasz specjalizuje). Informacja nie może być też zbyt długa, bo nie każdy może sobie pozwolic na zgłębianie tajników ekonomii przez cały wieczór. Neurotyczność, przesada, nadinterpretacja - zawsze będą cechami mediów w demokracji. Jest też wiele dobrych tego konsekwencji (na inny temat), ale nie da się tego zmienić. Można to tylko uświadamiać czytelnikom i uodparniać.

Ale to nie przesada mnie najbardziej irytuje w przekazach medialnych, a podatność na manipulacje. Od początku kryzysu głównymi komentatorami, "ekspertami" zagadywanymi przez dziennikarzy byli analitycy bankowi - najmniej obiektywni, bo najbardziej umoczeni w całym procederze manipulowania kursami walut (sławne opcje). Mówili to co było w interesie ich banków w danej chwili, a dziennikarze łykali jak karpie. To już się zmienia, wyszło szydło z wora, ale ujawniła się też niekompetencja i naiwność podejmujących te tematy żurnalistów.

Nie zgodziłbym się natomiast ze sformułowaniem "zamieszanie". Wierzę, że może nie odczuwasz tego kryzysu, Wally, ale wielu moich znajomych dostało po kieszeniach. Przykład: uznana agencja reklamowa straciła 1/3 przychodu, klienci przestali się wywiązywać z umów (po prostu przestali spłacać zobwiązania za wykonaną pracę). Zwykle na czas walki z nierzetelnym klientem ta firma zaciągała kredyt operacyjny - tak wypełniała brakujące wpływy. Ale teraz nikt nie chce udzielać kredytów (a trzeba byłoby ich znacznie więcej, bo to już epidemia) i z dnia na dzień - katastrofa. Brak środków do realizacji zamówień, zamiast czekać 2 tygodnie na kasę z faktur firma każe sobie płacić 50 proc. przed wykonaniem zlecenia, połowa pracowników na bruku...
wally

Post autor: wally »

Nasz region jest bardzo specyficzny Marku, do niedawna najbiedniejszy w calej UE, brak przemyslu itp itd. Jest jednak bardzo dobry barometrem ekonomicznym i posiada duzy potencjal jezeli chodzi o adaptacje czynnika ludzkiego ;) (ludzie tak kombinuja ze jakos daja sobie rade)

Poprostu to co w Polsce A jest kryzysem u nas jest norma. I tak wiosna zeszlego roku kiedy mowilo sie o dynamicznym wzroscie pkb i tygrysach Europy, w naszym regionie wiekszosc sektora handlu i uslug juz czula skutki kryzysu ktory zaczal sie dopiero jesienia. Tak ze ja z kryzysem juz od roku jestm na "ty" :?. Ale co dziwne sporo moich znajomych mowi ze zaczyna odbijac sie od dna, nawet znalazlem dzis sponsora do II NRMZ :)
Awatar użytkownika
Skrzydlaty
Zwykły forumowicz
Posty: 181
Rejestracja: wtorek, 17 kwietnia 2007, 21:43
Motocykl: NSU351OT M-G G5
Lokalizacja: lubelszczyzna
Kontakt:

Post autor: Skrzydlaty »

Nie wierzących w teorie spiskowe, któe dzięki dociekliwości różnych ludzi
z różnych stron świata są obecnie upubliczniane, dzięki dobrodziejstwu internetu, zachęcam do obejrzenia jeszcze jednego materiału.
Ponieważ dotyczy bliższego podwórka, może w końcu otworzy wam OCZY:
Mi osobiście, ponieważ mam oczy szeroko otwarte, zjerzył sierść na plecach: (jest 4 czesci daję link do pierwszej)
http://www.youtube.com/watch?v=10Xhe_0md5o

Materiał nie jest zrealizowany, przez propagandę amerykańską!![/u]
Od jednego NSU, lepsze jest tylko... dwa, a nawet trzy...
zeniop
Zwykły forumowicz
Posty: 299
Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 21:10
Motocykl: Yamaha XVS 650 A
Lokalizacja: zamość

Post autor: zeniop »

Skrzydlaty litości :)

Dotrwałem do "oni robili bomby z powietrza i mieli na to patent. I tak się stało że IG FARBEN dostarczyła 100% materiału wybuchowego do wojny zdobywczej" i dalej nie moge. Toż to stek bzdur. Gość interpretuje fakty tak, jak mu pasuje.

Patent o którym mowa mieli także amerykanie - złożony 2 lata po niemieckim czyli w 1910 roku. Prawie 30 lat przed wojną. Podobnie jak wynalazek Nobla synteza amoniaku miała i w głównej mierze rzeczywiście służy ludzkości - bez niej ceny nawozów a co za tym idzie jedzenia były by dzisiaj zdecydowanie wyższe.

Jakie 100% materiału dostarczyła IG farben ? W DAG i WASSAG to niby siedzieli i przyglądali się jak IG Farben sobie zarabia. Z tego co mi sie wydaje to niemcy nie byli jedynymi którzy w tej wojnie używali "materiału wybuchowego" ale jak to pięknie brzmi : "Jeden koncern farmaceutyczo-chemiczny wyprodukował 100% materiałów wybuchowych użytych w II wojnie światowej"
:roll:

A na koniec małe pytanie: Ile substancji będących lekami produkował koncern IG Farben przed wybuchem II wojny światowej zwany w tym filmie koncernem farmaceutycznym?
...
Marek.Ł

Post autor: Marek.Ł »

Chodzi o to, że wbrew powszechnym przekonaniom to nie faszyści, a fabrykanci za pomocą wojska prowadzili wojnę? Że metodą zbrojną zdobywali nowe rynki, siłę roboczą, złoża i maszyny?

Przepraszam, a kto dzisiaj myśli, że biorący udział w wojnach robią to wyłącznie w celach ideologicznych?

Gdy parlament dał delegację do wysłania polskiego kontyngentu do Iraku pojawiły się pytania: "ale co my będziemy z tego mieli?". Jeszcze przed wojną w Iraku słyszałem w TV powątpiewania w szlachetność Amerykanów - "jeżeli nie muszą, to USA nie dopuszczą naszych firm do udziału w eksplatacji złóż naftowych, Irak nie będzie naszą zamorską kolonią" - mówił (z uśmiechem, co prawda) mój były wykładowca. A kurz po WTC jeszcze nie opadł...

Ale każdy ma własne motywacje - wyżsi oficerowie, biznesmacherzy, dostawcy broni, politycy... O każdej z tych grup możnaby zrobić podobny serial i wyszłoby, że to za sprawą tej właśnie grupy Hitler wszedł do Polski i tylko ona jest temu winna. IMHO - manipulacja, miejscami intrygująca.
Awatar użytkownika
Skrzydlaty
Zwykły forumowicz
Posty: 181
Rejestracja: wtorek, 17 kwietnia 2007, 21:43
Motocykl: NSU351OT M-G G5
Lokalizacja: lubelszczyzna
Kontakt:

Post autor: Skrzydlaty »

Widzę panowie, że rozmawiamy o tych samych sprawach, ale zrozumienia problemu w Was nie ma.
Czy Wy zgadzacie się na taki świat?
Na taką rzeczywistość, która zachwile stanie się miejscem życia naszych dzieci?
Do kąd to zmierza?
Kolejny przykład przerażający w swej prawdzie:
http://www.youtube.com/watch?v=YzAw0nWSb5s

pozdrawiam
Piotr
Od jednego NSU, lepsze jest tylko... dwa, a nawet trzy...
wally

Post autor: wally »

Piotrze, problem rozumiemy, nie zgadzamy sie na taki uklad, i co z tego? Jaka mamy alternatywe ? Rewolucji nie wywolamy, a nawet gdyby to i tak nowy uklad zastapi stary, a jak mowil Budda "nie spedzaj najedzonych much z rany bo przyleca nowe, glodne". Historia pokazala skutki rewolucji francuskiej, rosyjskiej, czy kulturalnej w Chinach i zadna nie przyniosla zwyklym ludziom niczego dobrego. Pozostaje zaakceptowac "sad reality"
Marek.Ł

Post autor: Marek.Ł »

Nie mogę się zbuntwać przeciwko ludzkiej naturze, mogę natomiast starać się ją rozumieć oraz chronić siebie i bliskich tak, jak potrafię - przed jej złymi stronami.

Możemy powiedzieć "nie" wojnie. Oczywiście. Wyjść na ulice i żądać zawieszenia wszelkich działań ofensywnych, a nawet jak mówił klasyk "tak walczyć o pokój, ża kamień na kamieniu nie zostanie". Ale każde działanie niesie reakcję. Każda przyczyna ma skutek. Doprowadzisz wysiłkiem całego życia do zniszczenia firmę, która zarabia na wojnie domowej w jakimś Buntustanie. Gratulacje. Właśnie się przysłużyłeś jej konkurencji, która teraz przejmie rynek. Myślałeś że jesteś sprawiedliwy? Nie, po prostu nie wiedziałeś... albo nie byłeś zupełnie szczery.

PS. Kolejny artykuł z "Bankowej".
http://biznes.onet.pl/13,1547775,prasa.html

Teza: żeby ratować banki rząd USA (czyli FED) wypełnia niedobory pieniądza drukując dolary i zapożyczając się za pomocą emisji obligacji. Mimo to kurs dolara rośnie, bo - wbrew logice - amerykańska waluta wciąż jest powszechnie uznawana za bezpieczną lokatę. Zdaniem autora (pracownik naukowy KUL) dolarowa bomba eksploduje podobnie jak kredytowa, gdy okaże się, że zobowiązania rządu nie mają pokrycia (i będą rolowane, czyli zastępowane nowymi, jeszcze bardziej obciążającymi budżet emisjami obligacji), ale skutki będą dużo poważniejsze. Załamanie zaufania do dolara spowoduje lawinowy wzrost amerykańskiej inflacji i skok kursu złota oraz mocniejszych walut.

Do tego krótka i bardzo obrazowa analiza przyczyn kryzysu w USA.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Na luzie”