"Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów dopóki nie poznałem Internetu".
Ja muszę powiedzieć, że choć wiedziałem, że do polityki garną się w większości ci, którzy nie umieją robić nic pożytecznego, to dopiero teraz, słuchając przedstawicieli naszych politycznych elit oraz niestety też i dziennikarzy na temat obecnej sytuacji międzynarodowej, odkryłem jak olbrzymi wśród nich odsetek stanowią niebezpieczni dla przyszłości naszego kraju, zawsze poprawni politycznie oportuniści, bezrefleksyjne oszołomy mające za nic bezpieczeństwo kraju i obywateli, którzy powierzyli im władzę i niedouczeni ignoranci. W ten oto sposób doszedłem do wniosku, że o ile II wojnę światową rozpętała grupa fanatyków, to III wojna wybuchnie zapewne z powodu poczynań ww. grupy "polityków".
Ale do rzeczy.
Jak mawiał Napoleon do prowadzenia wojny potrzeba 3 rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.
Nasi politycy bardzo chcą sprzedawać
Nadmienić tu też wypada, że pozyskanie nowoczesnej broni to jedno, a nauczenie się jej efektywnej obsługi to drugie - szkolenie jest dość długie i kosztowne.
Powody:
Powód 1 - stan wojska i służb bezpieczeństwa.
Ukraina nadal nie ma armii, nie ma też służb bezpieczeństwa, które mogłyby zapewnić jej wewnętrzną stabilność. Obecna armia i służby są skorumpowane tak samo jak reszta aparatu państwowego i nie zapewniają nawet minimalnej ochrony wewnętrznej i zewnętrznej państwa i jego obywateli.
Po rozpadzie ZSRR armia ukraińska stanowiła 4 potęgę militarną na świecie, a w roku 2014 liczyła zaledwie kilka tysięcy gotowych do walki żołnierzy - niestety fatalnie dowodzonych przez nieudolnych oficerów, którzy osiągnęli swoje stanowiska przeważnie dzięki przekupstwu. Prowadzona obecnie mobilizacja podniosła znacznie liczebność sił zbrojnych Ukrainy, ale siła bojowa tej armii jest niewielka z powodu słabego wyszkolenia, złego dowodzenia i niskiego morale. Obywatele Ukrainy nie chcąc bezmyślnie ginąć unikają służby wojskowej (60% powołań nie dochodzi do skutku z powodu fałszywych reklamacji od służby wojskowej), a generałowie są zajęci "robieniem kasy na wojnie" (handel wyposażeniem, paliwami, itp. "geszefty"). Natomiast żołnierze nie podlegających aparatowi władzy, można powiedzieć prywatnych, batalionów ochotniczych prowadzą własną wojnę będąc często wykorzystywanymi do własnościowych i politycznych porachunków pomiędzy oligarchami.
Powód 2 - stan gospodarki.
W 2014 r. PKB Ukrainy obniżył się o 6,5% (wg danych oficjalnych), inflacja wynosi ponad 20% a realne dochody spadły o ponad 30%. Kurs hrywny wobec innych walut sięga dna, a państwo nie posiada żadnych rezerw walutowych.
Ukraińscy politycy jako przyczynę fatalnej sytuacji gospodarczej kraju wskazują wojnę, ale prawdziwe powody tej sytuacji są inne. Ukraińskie elity zmarnowały 23 lata niepodległości swego państwa, tworząc gospodarkę oligarchiczną ukierunkowaną na wyprowadzanie zysków do kieszeni niewielkiej grupy osób. Wieloletnie zaniedbania i rozkradanie kraju doprowadziły do tego, że z potencjalnie bogatego kraju uczyniono bankruta, który mógł funkcjonować wcześniej dzięki rosyjskiej, a teraz zachodniej pomocy finansowej. Co gorsza obecnie z powodu tragicznej sytuacji gospodarczej Ukrainy działania wojenne są dla oligarchów jedynym dochodowym interesem, co w rezultacie skutkuje ich parciem do utrzymywania konfliktu, uniemożliwia przeprowadzenie reform i w rezultacie może doprowadzić do rozpadu kraju.
Powód 3 - władze państwowe.
Oligarchowie ukraińscy opanowali nie tylko gospodarkę ale też scenę polityczną kraju wywierając wpływ na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.
Korupcyjne układy funkcjonują w najlepsze po dziś dzień. Rząd Jaceniuka nie tylko ich nie rozbił, ale pozostawił wysokich urzędników państwowych z czasów Janukowycza na stanowiskach. Na swoich stanowiskach pozostali też dotychczasowi sędziowie i prokuratorzy. Jeśli dołączyć do tego rywalizujących o władzę prezydenta Poroszenkę i premiera Jaceniuka, to widoku na zmianę sytuacji nie ma, a bez zmian w systemie sprawowania władzy państwowej niemożliwe jest wprowadzanie nawet najlepiej opracowanych/przygotowanych reform.
Prognoza rozwoju sytuacji.
Trzeba jednak być optymistą i założyć, że do III wojny światowej, pomimo wysiłków "polityków" oraz chcących walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca, Polaka, Niemca ... Stanów Zjednoczonych, nie dojdzie.
Reakcję Rosji na wyrywanie Ukrainy z jej strefy wpływów tzw. "Wolny Świat" powinien rozumieć - USA zachowywały się tak samo w odniesieniu do Kuby, gdy Związek Radziecki chciał rozmieścić tam broń rakietową.
Biorąc pod uwagę powyżej opisany stan rzeczy na Ukrainie trzeba mieć świadomość, że nawet gdyby od jutra Rosja nie poczyniła żadnych wrogich wobec Ukrainy kroków, to i tak istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo takiego rozwoju wydarzeń, który wykaże że państwo ukraińskie nie jest zdolne do samodzielnego funkcjonowania, nawet przy wsparciu Zachodu, który przecież nie pała przesadnymi chęciami poświęcania się dla Ukrainy (sam jest zagrożony islamskim terroryzmem, boryka się z problemami ekonomicznymi, społecznymi, itp.)
W takiej sytuacji okaże się, że jedyną siłą zdolną do zaprowadzenia porządku na Ukrainie jest Rosja, a mające dość strachu i wyrzeczeń społeczeństwo Ukrainy przyjmie z wdzięcznością sąsiedzką, rosyjską pomoc, pamiętając które sąsiednie państwo podjudzało do bratobójczej wojny.
Pozostałe państwa Europy z wdzięczności za utrzymanie pokoju zacieśnią współprace gospodarczą z Rosją, a Polska jak zwykle pozostanie sama w otoczeniu realnych wrogich sąsiadów, wirtualnych papierowych sojuszy i sojusznika na innym kontynencie.
Przy opracowywaniu tego tekstu wykorzystałem analizy i publikacje Ośrodka Studiów Wschodnich oraz ekspertów Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.