Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
- dylo
- K.B.M.
- Posty: 820
- Rejestracja: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 08:29
- Motocykl: BMW K1200 LT 1999r.
- Lokalizacja: Zamość
Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Jeśli wybiera się ktoś do Sobiecina w sobotę 17.08.2013 to zapraszam na wspólny wyjazd godzina 8:45 Park Miejski Zamość http://www.motorbikejaroslaw.pl/zlot-2013.html" onclick="window.open(this.href);return false;
-
ĆWIREK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 232
- Rejestracja: sobota, 24 kwietnia 2010, 08:04
- Motocykl: MZ es250/2 ; XJR 1300
- Lokalizacja: Łaszczów
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Może Nas tam znajdziecie 
Człowiek zupełnie nie tknięty szałem nie wejdzie do świątyni muz.
Platon (427-347 p.n.e)
Platon (427-347 p.n.e)
- dylo
- K.B.M.
- Posty: 820
- Rejestracja: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 08:29
- Motocykl: BMW K1200 LT 1999r.
- Lokalizacja: Zamość
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Postaram się z całych sił Cię dostrzec

- dylo
- K.B.M.
- Posty: 820
- Rejestracja: poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 08:29
- Motocykl: BMW K1200 LT 1999r.
- Lokalizacja: Zamość
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Ćwirek jak byś chciał to mam zaproszenia uprawniające do darmowego wjazdu
-
Major
- Zwykły forumowicz
- Posty: 146
- Rejestracja: wtorek, 27 marca 2007, 11:50
- Lokalizacja: Tomaszów Lubelski
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Ja też postaram się być obecny,wraz z kolegami LTM. Będziemy czekać przy Orlenie 9.15.
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
To ja Wam opowiem, jak było... 
Jak zrobić fajny zlot pośrodku niczego? Pytajcie „Motobajków”. Mi wychodzi, że trzeba zamówić pogodę, zapewnić dobrą muzykę (nie tylko do 12 w nocy), przygotować drewno, żeby ludzie mogli się ogrzać nie tylko ogniem, ale i ciepłem pozytywnych emocji… Dodatkowo postawić jakiś basen, żeby można było kogoś wrzucić w ubraniu, utopić parę komórek. Impreza murowana. A jak było w szczegółach? Wszystkiego nie opowiem. Przyjechali prawie ci wszyscy, przez których „muszę” co tydzień rozbijać gdzieś namiot i rozpakowywać mój skromny, „zlotowy dobytek” – ludzie, których lubię, cenię, szanuję, na których mogę liczyć, i za którymi w ogień pójdę. Nie wymienię tym razem nikogo, bo ten post miał by kilometr. Nie opiszę też całego przebiegu wydarzeń, a ledwie parę epizodów.
W piątek wieczorem Basia nam doniosła, że Paweł poszedł w zarośla w stronę rzeki i nie wrócił. Bez namysłu ruszyliśmy z Dziniem we wskazane miejsce. Znam Pawła na tyle, że wiem, do czego jest zdolny. Przeszukaliśmy krzaczory i jak już mieliśmy spuszczać wodę z Sanu, przyszło mi do głowy, że ta pi... (czyli Paweł) może spać w namiocie. Wracam, sprawdzam, leżą jego zwłoki. Jest ok.
Miałem też przyjemność poznać rodziców Skwary. Niezwykle sympatyczni ludzie. Tak na oko, w moim wieku, ale chyba są ciut starsi, bo sam Skwara, to stary byk. Obgadaliśmy syna, córkę i synową. Teraz mogę powiedzieć, że znam Skwarę od kołyski. Ustaliliśmy też, że Skwary powinny mieć jeszcze jedno dziecko. Kasia się jeszcze broni, ale opór słabnie. Jak będzie trzeba, to przy najbliższej okazji zamkniemy ich w namiocie i nie wypuścimy tak długo, póki nie zaczną się rozmnażać. Jak się urodzi syn, to damy mu na imię Zlocjusz, względnie Namiocin. Jeszcze to w grupie przedyskutujemy.
W sobotę były różne konkurencje, ale najważniejszą był wybór Miss Mokrego Podkoszulka. Wystawiliśmy do konkurencji nasze Kociątko, a ja zostałem jej głównym trenerem i fizjoterapeutą. Wiecie, masaże, powiększanie biustu przez dotyk i te sprawy. Ku naszemu zdziwieniu Kociątko nie wygrało. Ale to musiał być jakiś gruby przekręt
, bo przecież wszyscy wiemy, że Asia ma najładniejsze gruczoły mleczne nie tylko na zlocie, ale i na całym Podkarpaciu.
Po konkursie miał miejsce jeszcze nieprzyjemny incydent. Podobno (zaznaczam: podobno) jakieś miejscowe dresy wszczęły bójkę z motocyklistami. Ktoś poprosił o pomoc. Ja, Ćwirek (może znacie) i Zyron ruszyliśmy z kopyta. W końcu naszych biją. Gdy dotarliśmy z odsieczą, kurz bitewny już opadł, po agresorach nie było śladu. W sumie to się nie dziwię. Widząc naszą trójkę, sam bym uciekł, gdzie trzciny rosną. A dlaczego incydent nieprzyjemny? Bo wstąpił w nas duch bojowy, a nie było już kogo zlać.
I jeszcze na koniec refleksja dotycząca Myszy: Mysza nie pierwszy raz jedzie na zlot zaraz po pracy (czasem wyjeżdża po 22 i dociera o 4 rano), a ze zlotu wyjeżdża tak, żeby w domu wziąć prysznic i zdążyć do pracy. Chyba po prostu lubi być z nami. My też lubimy z nią być
Jak zrobić fajny zlot pośrodku niczego? Pytajcie „Motobajków”. Mi wychodzi, że trzeba zamówić pogodę, zapewnić dobrą muzykę (nie tylko do 12 w nocy), przygotować drewno, żeby ludzie mogli się ogrzać nie tylko ogniem, ale i ciepłem pozytywnych emocji… Dodatkowo postawić jakiś basen, żeby można było kogoś wrzucić w ubraniu, utopić parę komórek. Impreza murowana. A jak było w szczegółach? Wszystkiego nie opowiem. Przyjechali prawie ci wszyscy, przez których „muszę” co tydzień rozbijać gdzieś namiot i rozpakowywać mój skromny, „zlotowy dobytek” – ludzie, których lubię, cenię, szanuję, na których mogę liczyć, i za którymi w ogień pójdę. Nie wymienię tym razem nikogo, bo ten post miał by kilometr. Nie opiszę też całego przebiegu wydarzeń, a ledwie parę epizodów.
W piątek wieczorem Basia nam doniosła, że Paweł poszedł w zarośla w stronę rzeki i nie wrócił. Bez namysłu ruszyliśmy z Dziniem we wskazane miejsce. Znam Pawła na tyle, że wiem, do czego jest zdolny. Przeszukaliśmy krzaczory i jak już mieliśmy spuszczać wodę z Sanu, przyszło mi do głowy, że ta pi... (czyli Paweł) może spać w namiocie. Wracam, sprawdzam, leżą jego zwłoki. Jest ok.
Miałem też przyjemność poznać rodziców Skwary. Niezwykle sympatyczni ludzie. Tak na oko, w moim wieku, ale chyba są ciut starsi, bo sam Skwara, to stary byk. Obgadaliśmy syna, córkę i synową. Teraz mogę powiedzieć, że znam Skwarę od kołyski. Ustaliliśmy też, że Skwary powinny mieć jeszcze jedno dziecko. Kasia się jeszcze broni, ale opór słabnie. Jak będzie trzeba, to przy najbliższej okazji zamkniemy ich w namiocie i nie wypuścimy tak długo, póki nie zaczną się rozmnażać. Jak się urodzi syn, to damy mu na imię Zlocjusz, względnie Namiocin. Jeszcze to w grupie przedyskutujemy.
W sobotę były różne konkurencje, ale najważniejszą był wybór Miss Mokrego Podkoszulka. Wystawiliśmy do konkurencji nasze Kociątko, a ja zostałem jej głównym trenerem i fizjoterapeutą. Wiecie, masaże, powiększanie biustu przez dotyk i te sprawy. Ku naszemu zdziwieniu Kociątko nie wygrało. Ale to musiał być jakiś gruby przekręt
Po konkursie miał miejsce jeszcze nieprzyjemny incydent. Podobno (zaznaczam: podobno) jakieś miejscowe dresy wszczęły bójkę z motocyklistami. Ktoś poprosił o pomoc. Ja, Ćwirek (może znacie) i Zyron ruszyliśmy z kopyta. W końcu naszych biją. Gdy dotarliśmy z odsieczą, kurz bitewny już opadł, po agresorach nie było śladu. W sumie to się nie dziwię. Widząc naszą trójkę, sam bym uciekł, gdzie trzciny rosną. A dlaczego incydent nieprzyjemny? Bo wstąpił w nas duch bojowy, a nie było już kogo zlać.
I jeszcze na koniec refleksja dotycząca Myszy: Mysza nie pierwszy raz jedzie na zlot zaraz po pracy (czasem wyjeżdża po 22 i dociera o 4 rano), a ze zlotu wyjeżdża tak, żeby w domu wziąć prysznic i zdążyć do pracy. Chyba po prostu lubi być z nami. My też lubimy z nią być
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Dorzucę fotkę ze zlotu. Fotka miała nosić tytuł: "Zgrywus Frasobliwy", ale że Zgrywus nie potrafi ukryć, co ma w sercu, to zatytułuję ją: "Zgrywus Uśmiechnięty". I niech tak będzie zawsze.
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
-
zyron-13
- Zwykły forumowicz
- Posty: 539
- Rejestracja: czwartek, 20 sierpnia 2009, 19:49
- Motocykl: yamaha R1
- Lokalizacja: Bełżec
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
dzieki wszystkim za mega atmosfere i super zabawe
zdjęć niestety nie mam (nie przeszły cenzury) 
nr tel 697294655
"Pieprzyć to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją
nie ma takiej opcji, żeby zapał nasz miał zgasnąć
nieprzychylni nam będą wciąż dołki kopać
nie czas się tym przejmować, więc nie przejmuj się tym chłopak"
"Pieprzyć to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją
nie ma takiej opcji, żeby zapał nasz miał zgasnąć
nieprzychylni nam będą wciąż dołki kopać
nie czas się tym przejmować, więc nie przejmuj się tym chłopak"
-
ĆWIREK
- Zwykły forumowicz
- Posty: 232
- Rejestracja: sobota, 24 kwietnia 2010, 08:04
- Motocykl: MZ es250/2 ; XJR 1300
- Lokalizacja: Łaszczów
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Impreza dopięta na ostatni guzik, a ludzie zajefajni. Cieszę się, że mogłem poznać tak pozytywnie zakręcone osoby. W Sobiecinie można zastać różną pogodę, ale nastrój ludzi zawsze ten sam.
Człowiek zupełnie nie tknięty szałem nie wejdzie do świątyni muz.
Platon (427-347 p.n.e)
Platon (427-347 p.n.e)
-
Bączek
- Zwykły forumowicz
- Posty: 531
- Rejestracja: poniedziałek, 16 kwietnia 2007, 20:20
- Motocykl: WSK, Simson shwalbe
- Lokalizacja: LTM
Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie
Mina zgrywusa jak pomyka krajową 17 swoim radzieckim sprzętem - bezcenna.Wiatr w Polu pisze:Dorzucę fotkę ze zlotu. Fotka miała nosić tytuł: "Zgrywus Frasobliwy", ale że Zgrywus nie potrafi ukryć, co ma w sercu, to zatytułuję ją: "Zgrywus Uśmiechnięty". I niech tak będzie zawsze.
Bąk i jego Bączywóz