Sprawdziłem pogodę i pomyślałem gdzie by tu dalej pojechać.
Wybór padł na Krasiczyn koło Przemyśla.
Byłem tam kilka razy ale nigdy nie zwiedziłem wnętrz zamku.
Obudziłem rano Kasię i oznajmiłem że mam plan na sobotę.
Zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę o 9.30
Pogoda ładna choć chłodnawo.
W Tomaszowie musieliśmy założyć parę ciuszków.
Ruch niewielki jak to rano przy sobocie.
Skrótem minąłem Jarosław by jak najszybciej dostać się na miejsce.
Po drodze mała czarna,papieros i na miejsce dotarliśmy na 12.20.
Przewodnik miał być o 13.00 więc pospacerowaliśmy po parku robiąc kilka zdjęć.
Przed wejściem stoją XVII wieczne orginalne armaty które spodobały się Kasi.
Była tam pierwszy raz.
Zaczęło się zwiedzanie z przewodnikiem,niestety samemu nie wolno.
O historii zamku słuchamy na dziedzińcu.
Nie będę o niej opowiadał bo nie wszystko pamiętam ale i nie chcę zdradzać jego tajemnic.
Na jednej z wież widzimy zawieszony ciekawy przedmiot.
To kula armatnia z I wojny zachowana na pamiątkę.
Dlaczego ?
Dowiecie się zwiedzając.
Przewodnik oprowadza nas po trzech wieżach udostępnionych do zwiedzania opowiadając wiele ciekawych rzeczy.
Pierwsza z nich.
Druga to kaplica zamkowa która zachowała się w całości po wielkim pożarze.
Ostały się nawet orginalne XVII drzwi.
We wnętrzu dominuje przepiękny ołtarz.
Przechodząc do kolejnej wieży podziwiamy dziedziniec.
Trzecia wieża nosi nazwę rycerskiej.
Zgromadzono tam XVII ryciny zamku....
a w rogu zobaczyć można kominek przy którym Sapieha przyjmował gości.
Komnata myśliwska też zachowała się w dobrym stanie a to za sprawą tego że po II wojnie światowej sowieckie wojsko miało tam coś w rodzaju biura.
Na zdjęciu widać szafę na broń myśliwską.
W tym pomieszczeniu znajduje się także sekretne przejście o którym przewodnik opowiada dobre 15 min.
Kolejną ciekawostką jest krypta grobowa rodziny Sapiehów znajdująca się w drugiej wieży czyli pod kaplicą.
Historia tegoż pomieszczenia jest równie ciekawa jak cały zamek.
Zwiedzanie kończymy na dziedzińcu po przeszło godzinie.
Syci wiedzą ruszamy do Przemyśla.
Postanawiamy że mamy trochę czasu więc wsiadamy na wyciąg krzesełkowy i jedziemy do góry.

Zamawiamy kawkę i patrzymy na piękną panoramę Przemyśla

Obok znajduje się kopiec tatarski ale że byliśmy na nim rok temu to rezygnujemy ze spaceru.
Po godzinie wsiadamy z powrotem na kolejkę i zjeżdżamy w dół.
Kolejną z atrakcji jest tor saneczkowy ale że też w zeszłym roku jeżdziliśmy na nim więc odpuszczamy.
Górna część wyciągu wydała mi się bezpieczniejsza.

Dolna ma jakieś liche te krzesełka i ciarki mi czasami przechodziły po plecach,szczególnie jak coś zaskrzypiało.

Wypad się udał,pogoda również czyli sobota zaliczona na plus.
Ciut więcej zdjęć jest TUTAJ.Zapraszam i polecam.