List otwarty do Prezesa Moto Rubieży

Piękny region, wspaniali ludzie i fascynujące wydarzenia :)
Awatar użytkownika
Savi
Zwykły forumowicz
Posty: 197
Rejestracja: czwartek, 17 maja 2007, 11:12
Motocykl: BMW R 80 RT z wb, WFM, Simson SR2
Lokalizacja: Werbkowice

List otwarty do Prezesa Moto Rubieży

Post autor: Savi »

List otwarty do Prezesa Stowarzyszenia Motocyklistów Ziemi Hrubieszowskiej „Moto Rubież” Pana Roberta Wolaka.

Ponad rok temu w Werbkowicach powstał klub motocyklowy. Zaangażowaliśmy się w jego tworzenie, w organizację biura, promocję poprzez ulotki, pisanie Kroniki oraz ogłoszenie na antenie radia. Robiliśmy to dla własnej satysfakcji i na życzenie Pana Prezesa, którego uważaliśmy za dobrego kolegę, motocyklistę i szczerego człowieka. Można było na Panu polegać. Gdy jednego z nas okradziono z motocyklowych akcesoriów, to dał Pan skórzaną kurtkę. Niech zwrot tej kurtki będzie symbolicznym zakończeniem naszej znajomości i współpracy. Otrzymaliśmy ją od kolegi, a nie od człowieka, który najwyraźniej bojąc się wypowiedzieć swoje żale prosto w oczy i łamiąc regulamin własnego forum internetowego, nazwał nas publicznie 13 lipca „palantami” i „fiutami”, nie zważając na wiek członka Rady Starszych. Na forum łamane są ponadto wszelkie zasady ortografii i składni polskiego języka przez Pana Prezesa oraz Wiceprezesa Wiktora Deca. Jest to forum klubu, gdzie miejsce dyskusji zajmuje dyktat i publiczne naśmiewanie się z ludzi lepiej wykształconych i mających pozamotocyklowe pasje. Klubu, w którym składki członkowskie są roztrwaniane na nieprzemyślane cele i zaciągane są długi. Klubu, gdzie nie ma szczerej rozmowy, a jest prostackie oczernianie kolegów za ich plecami, między innymi tchórzliwe przytyki na forum internetowym. Zatajone zostały ekscesy ze Strzyżowa, skąd Wiceprezes wrócił już jako nie wiceprezes, a teraz ponownie jest na swoim stanowisku. Żaden z członków Zarządu na Walnym Zebraniu nie reagował na zakłócanie spotkania przez pijaną kobietę, która utrudniała jego przebieg. Pijaństwo kilku motocyklistów Moto Rubieży częściowo ujrzało już światło dzienne. Mała cząstka wulgaryzmów, które na co dzień nie schodzą z ust niektórych, będąca brakiem szacunku dla ojczystego języka, kolegów i siebie samych, powoli wychodzi też na forum. Dzieje się to za przyzwoleniem i z udziałem Pana Prezesa. A wszystko w otoczce szczytnych celów, wielkich idei motocyklizmu, w przerwach między pobożnymi westchnieniami na mszach świętych.
Z wyżej wymienionych powodów przestaliśmy angażować się w działalność Stowarzyszenia. O motocyklistach z Moto Rubieży nie wypowiadaliśmy się negatywnie, tym bardziej publicznie. Wszelkie urazy darowaliśmy i do czasu obrzucenia nas obelgami przez Pana Prezesa milczeliśmy. Do napisania listu skłoniło nas także poparcie kilku motocyklistów z MR.
Nie daliśmy Prezesowi upoważnienia na publiczne obrażanie nas. Jako członkowie organizacji pozarządowej, działającej legalnie mamy prawo zwrócić się do organu nadzorującego z doniesieniem o nieprzestrzeganiu postanowień statutu poprzez naganne zachowanie jego niektórych członków, publiczne łamanie zasad przyzwoitości wpisami internetowymi oraz braku kontroli nad finansami Stowarzyszenia. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie zostaniemy publicznie w formie pisemnej przeproszeni przez Pana Prezesa i obraźliwe wpisy nie zostaną usunięte, skorzystamy z tego prawa kierując pismo do starosty hrubieszowskiego.

Werbkowice, dnia 15 lipca 2010 roku.

Zygmunt Sawa – Członek Założyciel, Członek Rady Starszych
Mariusz Sawa – Członek Zwyczajny
ODPOWIEDZ

Wróć do „Dzieje się!”