ZUNDAPP600 pisze:Może to dziwnie zabrzmi , ale dla mnie osobiście wszelkie :
kluby , zrzeszenia , stowarzyszenia jak i wspomniane bractwo
zamiast łączyć ludzi w ich pasji ...
tylko dzielą . Bo zawsze są tacy co należą a inni nie , bo jedni chcą należeć drudzy nie , bo jedni mogą inni nie i tak dalej
Nie wydaje mi się, że łączenie ludzi w pasji jest równoznaczne z uczestnictwem w jakiejś organizacji. Jeśli masz pasję to nie musisz mieć znaczka na owiewce i kamizelki klubowej żeby być motocyklistą. Chcesz poznawać ludzi to udzielaj się na forum, jedź na zlot lub w koło komina z ludźmi z okolic, masz dużo możliwości. A jak Ci bardzo zależy żeby gdzieś należeć to też nie wydaje mi się żeby to był wielki problem. Jak jesteś poważnym człowiekiem i dasz się poznać z dobrej strony to nie sądzę, żeby ktoś CI robił problem.
Ja bym się nie obrażał na fakt, że członkostwo w jakimś stowarzyszeniu jest dość ograniczone ponieważ są tacy którzy chcieli by być członkami tylko po to aby mieć fajne naklejki i znaki bractwa. Taki podejście jest dość niepoważne dlatego jakaś selekcja musi być, ponieważ skoro klub, strowarzyszenie itd. ma jakieś cele, to każdy jego członek powinien się z nimi utożsamiać. Jeśli ktoś chce, to przy odrobinie cierpliwości na pewno zostanie przyjęty. Wiem, że członkowie takich grup traktują się trochę jak rodzinę i nie ma się co dziwić, że obcy nie są aż tak mile widziani. Wyjściem jest jedynie dać się poznać (zloty, spoty, wyjazdy) i to najlepiej z dobrej strony
Ja jako młody człowiek, nie wdrażam się zbyt głęboko w jakieś organizacje (a mam wiele możliwości) bo po prostu nie mam na to czasu. Być członkiem jakiegoś bractwa tylko figuratywnie mija się z sensem uczestnictwa. Przyznam też, że nie zauważyłem nigdy, żeby zrzeszony motocyklista traktował mnie z góry.