Problem się zrodził z tego, że duża większość osób zebranych pod parkiem nigdy z nami nie jeździła a może i nigdy w większej grupie nie jeździła czyli tak zwana zakładka, szachownica jest nie znana a także zasady obowiązujące w szyku. No cóż z każdej sytuacji trzeba wyciągać wnioski i robić wszystko by pewne zachowania w szyku więcej nie miały miejsca. Wkrótce nasz Wielki brat a także duchowy mentor skręci do kupy swój autobus i dołączy do nas wtedy jak w wojsku wszystko zadziała.

Trzeba także poprawić prowadzenie i zamykanie, grupy nie może być tak, że wyjeżdżamy na 30 maszyn a do celu dojeżdża 15 bo reszta się gdzieś pogubiła.
Jeśli mężczyzna robi coś bardzo głupiego, to zawsze z motywów najszlachetniejszych.