Zwracam uwage na pracę zabezpieczających kolumnę. Jest ich trzech, dwóch (z początku kolumny i ze środka) co chwilę podaje sygnały (bardzo "rozgadani", ale miejskie warunki wymagają pilniejszej kontroli grupy), reszta, jak gdyby spięta jakimś niewidzialnym łańcuchem, płynnie omija, wyprzedza, przyspiesza. Nikt nie wyprzedza innych, nie gubi się, pełna harmonia, synchronizacja wspaniały widok.
Katurlamy się do rogatek miasta, muszę zboczyć. Wyprzedzam ostatniego, uśmiecha się do mnie skośnooka twarz bikera, macha przyjaźnie. Oczywiście odmachuję. Kolejny - również dalekowschodnie rysy. Następny - to samo. Wszyscy happy, jakby kurs złotówki sięgnął dna. Przy szóstym i ja zaczynam suszyć zęby. Z przodu pick-up techniczny i wielki napis "Korean Harley Davidson Motorcycle Club".
* * *
I od razu lekki OT: kilka tygodni temu widziałem w TLu Finów na HD i Yamaszce w drodze na wschód.