Wpadły mi w ręce trzy książki.

Pierwsza to Podręcznik Motocyklisty z 1966 r. wydany przez LOK. Druga to też Podręcznik Motocyklisty, ale z 1971 wydany przez WKŁ. (Irbit też ma taką)
Trzecia najciekawsza, (choć trochę zniszczona okładka) to Budowa i obsługa motocykla z 1947 r. wydana przez księgarnię Wiedza. Zawód. Kultura z Krakowa.
Jako że książka wydana jest tuż po wojnie, autor operuje starymi już nieużywanymi określeniami typu: karburator, kierownik, koło rozpędowe, kiszka …
Ciekawy jest też opis oświetlenia motocykla (to dla tych, którzy narzekają na światła w swoich motocyklach)
„Dla dawnego motocyklisty jazda w nocy była poważnym ryzykiem. Latarnie acetylenowe dawały światło niedostateczne, ciągle się zanieczyszczały i gasły, zapas karbidu wystarczał na 1-2 godziny. Założenie nowego ładunku wymagało rozebrania latarni i mozolnego oczyszczenia generatora, co zajmowało dużo czasu i musiało nieraz być dokonywane po ciemku.
Nowocześni motocykliści nie znają tych utrapień. Dzisiejszy motocykl posiada własną stację elektryczną, dostarczającą prądu do lamp, sygnałów i do zapłonu silnika. Źródłem prądu elektrycznego jest w tym wypadku akumulator oraz dynamo. Nie wdając się w naukowe określenia akumulatora, możemy uważać go za zbiornik prądu stałego, tj. płynącego zawsze w jednym kierunku, niskiego napięcia”
