Strona 1 z 2
Jak zareagowali wasi znajomi i rodzina na kupno moto :)
: piątek, 13 lipca 2007, 12:45
autor: Bondi
Tak jak w temacie moze bedzie cos ciekawego jak np. latajace krzesla w domu hehe

: piątek, 13 lipca 2007, 12:53
autor: Deleted.
znajomi bez entuzjazmu bo od dawna sie podniecalem ze kiedys kupie duzy motor a rodzina ta najblizsza panikowala ze sie zabije ze to ze tamto a ta troche dalsza jest podekscytowana ze w rodzinie motórzysta jest
: piątek, 13 lipca 2007, 12:59
autor: DOK
Ja kopiłem w bardzo złym momencie - dzwonek w potokach - oj ciężko było przekonać żonkę do niego ale powoli powoli.
: piątek, 13 lipca 2007, 13:47
autor: ZEN
Przy moim ostatnim żona milczała dwa tygodnie a zaczęła przekonywać się po jakimś roku zanim wsiadła na moto jako plecaczek.
Znajomi gorzej. Pukali się w czoło że niby to jestem jakiś nienormalny.
Ale takich gości to Ja olewam. Ups..przepraszam, nie zwracam na nich uwagi.
: piątek, 13 lipca 2007, 17:36
autor: Monia
Moi byli przyzwyczajani od bardzo dawna. Od stada simsonow, iza, shl... japonczyki az do czasow obecnych

Tylko na Fazera lapia sie za glowe

Ale ten czas leci...To juz ze 20 lat...
: piątek, 13 lipca 2007, 19:00
autor: Soft
Pierwszy motocykl kupiliśmy z moim ojcem jak miałem 16 lat czyli 21 lat temu to był Junak M10. Od tego czasu moje życie związane jest z motocyklami. Żonę poznałem też jeżdżąc na motocyklu. A Draga którego mam - oczywiście kupowaliśmy razem z żoną.
Niestety czego bardzo żałuję od wypadku który mieliśmy już jakiś czas temu żona nie jeździ ze mną na motocyklu.
: piątek, 13 lipca 2007, 19:02
autor: Deletet
U mnie spoko, yamaszkę nawet obsiadała i żona i matka no i dzieci, ale hdeka już obchodzą z daleka... choć ostatnio żonka wrzuciła skórę i mówi .... jedziemy
a ja na to
- nie ma podnóżków z tyłu

tyle że nie mogę za długo w garażu siedzieć bo dostaję ostrzegawczy strzał (w tył głowy)
: piątek, 13 lipca 2007, 19:03
autor: Fido
Moi starzy robili wszystko abym nie kupił motocykla choć ojciec w czasach swojej młodości pomykał na Junaku.
Nie mieli wyjścia, kase zarobiłem sam na moto i postawiłem na swoim.
: sobota, 14 lipca 2007, 08:54
autor: wilma
Ja od końca lat 80-tych siedze w 2 kołach więc dziwne by było dla wszystkich że nie jeżdze.Rodzina i nawet sąsiedzi to nawet nie zwracają uwagi jak odpale bez tłumika i odkręce gwinta,a znajomi to głownie też motorowcy motor to pełno prawny członek rodziny.
: niedziela, 15 lipca 2007, 12:17
autor: sebus00
JA miałem podobnie jak Fido... podsuwali mi starsi gazety pod nos z zaznaczonymi ogloszeniami samochodów, ale wiadomo kasę zarobiłem sam i postawiłem też na swoim. Teraz z biegiem czasu juz sie przyzwyczaili, i nie ma problemów, nawet mnie starszy podpuszcza, bym kupił sobie coś mocniejszego hehe.
: niedziela, 15 lipca 2007, 15:16
autor: Marek
Zarówno od strony mojej mamy, jak i ojca rodziny są "motocyklowe". Moje ciotki miały własne motocykle, ojciec zjechał Polskę na pożyczonej SHLce, gdy miałem kilka lat kupił simsona, więc to, że będę jeździł było chyba oczywiste.
Nie przypominam sobie żadnych dyskusji, sporów, nie musiałem zapewniać, że nic mi się nie stanie gdy kupowałem pierwszy sprzęt. Nawet po kraksie na MZ i wieloletniej przerwie mój powrót do motocykla nie wywołał żadnych złych emocji. Przeciwnie, w rodzinie pełny akcept i poparcie. Spotkałem się nawet z opinią, że może dzięki motocyklowi będę częściej wpadał w rodzinne strony. Oczywiście są to niczym nieuzasadnione spekulacje

: niedziela, 15 lipca 2007, 18:00
autor: ksenon
u mnie to bylo tak :
a ja bylem tak :

: niedziela, 15 lipca 2007, 20:05
autor: wally
a moi kumple pokupowali sobie motory
: niedziela, 15 lipca 2007, 20:56
autor: Stirlitz
jak kupiłem pierwszy prawdziwy motocykl to zagrożono mi wywiezieniem go do najbliższego kontenera na śmieci...beszczelnie olałem sprawę, bo moto był za ciężki na taką akcję, a jak kupiłem drugi, dużo szybszy to już wszyscy byli pogodzeni z faktem, że wolę dwa koła

: niedziela, 15 lipca 2007, 22:51
autor: Speedarek
pierwszego ogazr dostalem od rodziców a potem jakos bylo nie piwiem ze dobrze ale pogodzili sie wiedzieli ze nic nie wskuraja
