Weekendowa wycieczka na Mazowsze i Podlasie 24-25.06.2017 r.
: poniedziałek, 26 czerwca 2017, 17:25
Ponieważ pogoda popsuła nam, zaplanowany na dni 22-25 czerwca 2017 r., wyjazd nad morze zrealizowaliśmy inny weekendowy, wcześniej nie zrealizowany cel, tzn. zwiedzenie kilku ciekawych miejsc na Mazowszu.
Jednym z najciekawszych było Muzeum Motoryzacji w Otrębusach, które zwiedziliśmy w towarzystwie mieszkającej niedaleko córki Jagody i naszego wnusia Ksawerego. Muzeum powstało w 1995 r., a jego właścicielami są Joanna i Zbigniew Mikiciukowie - rodzice dziennikarza motoryzacyjnego Patryka Mikiciuka.
Obecnie wśród zbiorów znajduje się ok. 300 zabytkowych pojazdów. Wśród eksponatów są samochody osobowe, ciężarowe, autobusy, samoloty , wózki dziecięce, rowery , motocykle, a nawet sprawne czołgi. Trzeba przyznać, że wszystkie pojazdy robią wrażenie: Były też motocykle: oraz broń lekka: i trochę cięższa: Polską motoryzację powojenną reprezentowały np.: Wrażeń było tak wiele: że choć byliśmy bardzo zadowoleni: mogła rozboleć głowa, nawet we wnętrzu angielskiego "piętrusa":
Lekko skropieni deszczem pożegnaliśmy Mazowsze i obierając kierunek powrotny udaliśmy się przez Ryki, Kock, Wisznice na Podlasie, a dokładnie nad naszą graniczną rzekę Bug.
Pierwszy przystanek na konsumpcję lodów na rynku w Wisznicach: Potem podziwianie Bugu: w czasie którego w chaszczach natrafiłem na dobrze zachowany, ale nieznany mi mały pojazd gąsienicowy: Byłbym bardzo wdzięczny temu z Was, kto zidentyfikuje ten ciekawy, jak sądzę mały ciągnik gąsienicowy.
W innej części nadbużańskich zarośli znaleźliśmy podwozie i nadwozie Syreny: Na nadbużańskich pastwiskach podziwialiśmy stada pasących się koni: i owiec: a w Sławatyczach piękną cerkiew: Po nasyceniu się ciszą, pięknymi krajobrazami i pustymi drogami Podlasia, przez Sławatycze, Włodawę (tu tradycyjnie już posiłek w knajpie "Pod Samolotem"): Chełm, Rejowiec i Krasnystaw bardzo zmęczeni, ale jeszcze bardziej zadowoleni, wróciliśmy do Zamościa, powiększając przebieg sezonu o ponad 660 km.
Jednym z najciekawszych było Muzeum Motoryzacji w Otrębusach, które zwiedziliśmy w towarzystwie mieszkającej niedaleko córki Jagody i naszego wnusia Ksawerego. Muzeum powstało w 1995 r., a jego właścicielami są Joanna i Zbigniew Mikiciukowie - rodzice dziennikarza motoryzacyjnego Patryka Mikiciuka.
Obecnie wśród zbiorów znajduje się ok. 300 zabytkowych pojazdów. Wśród eksponatów są samochody osobowe, ciężarowe, autobusy, samoloty , wózki dziecięce, rowery , motocykle, a nawet sprawne czołgi. Trzeba przyznać, że wszystkie pojazdy robią wrażenie: Były też motocykle: oraz broń lekka: i trochę cięższa: Polską motoryzację powojenną reprezentowały np.: Wrażeń było tak wiele: że choć byliśmy bardzo zadowoleni: mogła rozboleć głowa, nawet we wnętrzu angielskiego "piętrusa":
Lekko skropieni deszczem pożegnaliśmy Mazowsze i obierając kierunek powrotny udaliśmy się przez Ryki, Kock, Wisznice na Podlasie, a dokładnie nad naszą graniczną rzekę Bug.
Pierwszy przystanek na konsumpcję lodów na rynku w Wisznicach: Potem podziwianie Bugu: w czasie którego w chaszczach natrafiłem na dobrze zachowany, ale nieznany mi mały pojazd gąsienicowy: Byłbym bardzo wdzięczny temu z Was, kto zidentyfikuje ten ciekawy, jak sądzę mały ciągnik gąsienicowy.
W innej części nadbużańskich zarośli znaleźliśmy podwozie i nadwozie Syreny: Na nadbużańskich pastwiskach podziwialiśmy stada pasących się koni: i owiec: a w Sławatyczach piękną cerkiew: Po nasyceniu się ciszą, pięknymi krajobrazami i pustymi drogami Podlasia, przez Sławatycze, Włodawę (tu tradycyjnie już posiłek w knajpie "Pod Samolotem"): Chełm, Rejowiec i Krasnystaw bardzo zmęczeni, ale jeszcze bardziej zadowoleni, wróciliśmy do Zamościa, powiększając przebieg sezonu o ponad 660 km.