Potrzebna pomoc/opinie do sprawy sądowej (2014r.)
: poniedziałek, 6 października 2014, 13:06
Na pocztę KBM dotarła następujące prośba:
"Potrzebuję Waszej pomocy w sprawie sądowej badającej okoliczności wypadku w którym zginął mój mąż.
Pokrótce przedstawię wypadek, który miał miejsce w Kolonii Biskupie dnia 8 lipca 2013 r.
Mąż był doświadczonym kierowcą, ale nie posiadał prawa jazdy na motocykl - w sumie pojazd którym kierował to był skuter, ale ze względu na pojemność silnika zaliczał się do motocykli -SUZUKI BURGMAN o pojemności 638 cm3.
Mąż jechał swoim pasem ruchu, gdy z bocznej uliczki wyjechała mu kobieta na jego pas ruchu. Mąż jechał z Wólki Lubelskiej w kierunku Świdnika Małego, główną drogą asfaltową. Muszę zaznaczyć, że w odległości 250 m był budowany wiadukt, był objazd i trzeba było zwolnić. Z objazdu wyjeżdżało się na główną drogę.
Biegły z zakresu ruchu drogowego wyliczył prędkość skutera w momencie zderzenia na 100 km/h, piasek na ogumieniu oraz określił, że mąż "położył" motocykl, co według niego było przyczyną jego śmierci - stwierdził, że gdyby nie "położył" maszyny, to by przeżył.
Moje pytania do Was, jako doświadczonych motocyklistów, są takie:
1. Jak mam się bronić przed zarzutem, że przyczyną śmierci męża było to, że "położył" skuter? Czy jest jakaś literatura, która mówi, że można/należy tak zrobić? jak udowodnić w sądzie, że położenie tego skutera to była obrona?
2. Czy hamowanie dwoma hamulcami jednocześnie było prawidłowym działaniem?
3. Czy na odcinku około 250 m można się rozpędzić taką maszyną do prędkości 100 km/h?
4. Jak używa się przycisku do jazdy sportowej i czy można sprawdzić czy mąż miał ten przycisk włączony?
Sprawczyni nie przyznaję się do tego, że to ona spowodowała wypadek.
Z góry dziękuję za opinie i pomoc."
Proszę Was o podjęcie tego tematu i udzielenie odpowiedzi na postawione powyżej pytania.
"Potrzebuję Waszej pomocy w sprawie sądowej badającej okoliczności wypadku w którym zginął mój mąż.
Pokrótce przedstawię wypadek, który miał miejsce w Kolonii Biskupie dnia 8 lipca 2013 r.
Mąż był doświadczonym kierowcą, ale nie posiadał prawa jazdy na motocykl - w sumie pojazd którym kierował to był skuter, ale ze względu na pojemność silnika zaliczał się do motocykli -SUZUKI BURGMAN o pojemności 638 cm3.
Mąż jechał swoim pasem ruchu, gdy z bocznej uliczki wyjechała mu kobieta na jego pas ruchu. Mąż jechał z Wólki Lubelskiej w kierunku Świdnika Małego, główną drogą asfaltową. Muszę zaznaczyć, że w odległości 250 m był budowany wiadukt, był objazd i trzeba było zwolnić. Z objazdu wyjeżdżało się na główną drogę.
Biegły z zakresu ruchu drogowego wyliczył prędkość skutera w momencie zderzenia na 100 km/h, piasek na ogumieniu oraz określił, że mąż "położył" motocykl, co według niego było przyczyną jego śmierci - stwierdził, że gdyby nie "położył" maszyny, to by przeżył.
Moje pytania do Was, jako doświadczonych motocyklistów, są takie:
1. Jak mam się bronić przed zarzutem, że przyczyną śmierci męża było to, że "położył" skuter? Czy jest jakaś literatura, która mówi, że można/należy tak zrobić? jak udowodnić w sądzie, że położenie tego skutera to była obrona?
2. Czy hamowanie dwoma hamulcami jednocześnie było prawidłowym działaniem?
3. Czy na odcinku około 250 m można się rozpędzić taką maszyną do prędkości 100 km/h?
4. Jak używa się przycisku do jazdy sportowej i czy można sprawdzić czy mąż miał ten przycisk włączony?
Sprawczyni nie przyznaję się do tego, że to ona spowodowała wypadek.
Z góry dziękuję za opinie i pomoc."
Proszę Was o podjęcie tego tematu i udzielenie odpowiedzi na postawione powyżej pytania.