Strona 1 z 1

Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: wtorek, 13 sierpnia 2013, 08:50
autor: dylo
Jeśli wybiera się ktoś do Sobiecina w sobotę 17.08.2013 to zapraszam na wspólny wyjazd godzina 8:45 Park Miejski Zamość http://www.motorbikejaroslaw.pl/zlot-2013.html" onclick="window.open(this.href);return false;

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: wtorek, 13 sierpnia 2013, 14:17
autor: ĆWIREK
Może Nas tam znajdziecie :wink:

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: czwartek, 15 sierpnia 2013, 07:43
autor: dylo
Postaram się z całych sił Cię dostrzec :D :D :D

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: czwartek, 15 sierpnia 2013, 08:04
autor: dylo
Ćwirek jak byś chciał to mam zaproszenia uprawniające do darmowego wjazdu

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: czwartek, 15 sierpnia 2013, 08:26
autor: Major
Ja też postaram się być obecny,wraz z kolegami LTM. Będziemy czekać przy Orlenie 9.15.

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: piątek, 16 sierpnia 2013, 13:44
autor: Fido
To i ja śmignę.

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: niedziela, 18 sierpnia 2013, 14:04
autor: Wiatr w Polu
To ja Wam opowiem, jak było... :)

Jak zrobić fajny zlot pośrodku niczego? Pytajcie „Motobajków”. Mi wychodzi, że trzeba zamówić pogodę, zapewnić dobrą muzykę (nie tylko do 12 w nocy), przygotować drewno, żeby ludzie mogli się ogrzać nie tylko ogniem, ale i ciepłem pozytywnych emocji… Dodatkowo postawić jakiś basen, żeby można było kogoś wrzucić w ubraniu, utopić parę komórek. Impreza murowana. A jak było w szczegółach? Wszystkiego nie opowiem. Przyjechali prawie ci wszyscy, przez których „muszę” co tydzień rozbijać gdzieś namiot i rozpakowywać mój skromny, „zlotowy dobytek” – ludzie, których lubię, cenię, szanuję, na których mogę liczyć, i za którymi w ogień pójdę. Nie wymienię tym razem nikogo, bo ten post miał by kilometr. Nie opiszę też całego przebiegu wydarzeń, a ledwie parę epizodów.
W piątek wieczorem Basia nam doniosła, że Paweł poszedł w zarośla w stronę rzeki i nie wrócił. Bez namysłu ruszyliśmy z Dziniem we wskazane miejsce. Znam Pawła na tyle, że wiem, do czego jest zdolny. Przeszukaliśmy krzaczory i jak już mieliśmy spuszczać wodę z Sanu, przyszło mi do głowy, że ta pi... (czyli Paweł) może spać w namiocie. Wracam, sprawdzam, leżą jego zwłoki. Jest ok.

Miałem też przyjemność poznać rodziców Skwary. Niezwykle sympatyczni ludzie. Tak na oko, w moim wieku, ale chyba są ciut starsi, bo sam Skwara, to stary byk. Obgadaliśmy syna, córkę i synową. Teraz mogę powiedzieć, że znam Skwarę od kołyski. Ustaliliśmy też, że Skwary powinny mieć jeszcze jedno dziecko. Kasia się jeszcze broni, ale opór słabnie. Jak będzie trzeba, to przy najbliższej okazji zamkniemy ich w namiocie i nie wypuścimy tak długo, póki nie zaczną się rozmnażać. Jak się urodzi syn, to damy mu na imię Zlocjusz, względnie Namiocin. Jeszcze to w grupie przedyskutujemy.

W sobotę były różne konkurencje, ale najważniejszą był wybór Miss Mokrego Podkoszulka. Wystawiliśmy do konkurencji nasze Kociątko, a ja zostałem jej głównym trenerem i fizjoterapeutą. Wiecie, masaże, powiększanie biustu przez dotyk i te sprawy. Ku naszemu zdziwieniu Kociątko nie wygrało. Ale to musiał być jakiś gruby przekręt ;) , bo przecież wszyscy wiemy, że Asia ma najładniejsze gruczoły mleczne nie tylko na zlocie, ale i na całym Podkarpaciu.

Po konkursie miał miejsce jeszcze nieprzyjemny incydent. Podobno (zaznaczam: podobno) jakieś miejscowe dresy wszczęły bójkę z motocyklistami. Ktoś poprosił o pomoc. Ja, Ćwirek (może znacie) i Zyron ruszyliśmy z kopyta. W końcu naszych biją. Gdy dotarliśmy z odsieczą, kurz bitewny już opadł, po agresorach nie było śladu. W sumie to się nie dziwię. Widząc naszą trójkę, sam bym uciekł, gdzie trzciny rosną. A dlaczego incydent nieprzyjemny? Bo wstąpił w nas duch bojowy, a nie było już kogo zlać.

I jeszcze na koniec refleksja dotycząca Myszy: Mysza nie pierwszy raz jedzie na zlot zaraz po pracy (czasem wyjeżdża po 22 i dociera o 4 rano), a ze zlotu wyjeżdża tak, żeby w domu wziąć prysznic i zdążyć do pracy. Chyba po prostu lubi być z nami. My też lubimy z nią być :)

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: niedziela, 18 sierpnia 2013, 20:34
autor: Wiatr w Polu
Dorzucę fotkę ze zlotu. Fotka miała nosić tytuł: "Zgrywus Frasobliwy", ale że Zgrywus nie potrafi ukryć, co ma w sercu, to zatytułuję ją: "Zgrywus Uśmiechnięty". I niech tak będzie zawsze.

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: poniedziałek, 19 sierpnia 2013, 11:36
autor: zyron-13
dzieki wszystkim za mega atmosfere i super zabawe :) zdjęć niestety nie mam (nie przeszły cenzury) :)

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: poniedziałek, 19 sierpnia 2013, 12:53
autor: ĆWIREK
Impreza dopięta na ostatni guzik, a ludzie zajefajni. Cieszę się, że mogłem poznać tak pozytywnie zakręcone osoby. W Sobiecinie można zastać różną pogodę, ale nastrój ludzi zawsze ten sam.

Re: Zlot 16-18.08.2013 "Jarosław" w Sobiecinie

: poniedziałek, 19 sierpnia 2013, 15:29
autor: Bączek
Wiatr w Polu pisze:Dorzucę fotkę ze zlotu. Fotka miała nosić tytuł: "Zgrywus Frasobliwy", ale że Zgrywus nie potrafi ukryć, co ma w sercu, to zatytułuję ją: "Zgrywus Uśmiechnięty". I niech tak będzie zawsze.
Mina zgrywusa jak pomyka krajową 17 swoim radzieckim sprzętem - bezcenna.