U dzieci w Domu Dziecka w Nowej Grobli
: sobota, 30 lipca 2011, 16:17
Pilnie śledząc prognozy pogody ustaliliśmy, że 28 lipcopada
2011 r. jest szansa na bezdeszczową pogodę, która umożliwi nam zorganizowanie wyjazdu i zabawy dla dzieci z zaprzyjaźnionego Domu Dziecka w Nowej Grobli.
Zbiórka pod parkiem w Zamościu i pierwsza niespodzianka - parkingu nie ma, ale byli nasi niezawodni Adepci.
W Tomaszowie dołącza kolejna grupa i wspólnie, 10 motocykli i 3 auta, w dość szybkim tempie pokonuje ponad 90 km dzielących nas od celu.
Ponieważ jesteśmy tam już kolejny raz, dzieci i opiekunowie witają nas jak starych znajomych. Oczywiście nie mogliśmy przyjechać z pustymi rękami. Spore pudło ubrań od Pani Agnieszki Piwońskiej - właścicielki sklepu BOBAS w Rykach, słodycze od Bogusi, rower od Mirka, masę gadgetów od naszych Adeptów pracujących w PGE Dystrybucja i od Majora (jeżeli o czymś zapomniałem-wybaczcie mnie staremu sklerozę).
Przy okazji okazało się, że najlepiej sprawdzającym się prezentem z poprzedniej akcji pomocy dzieciom był oczywiście prezent zupełnie niepraktyczny: Dzieciaki, pomimo że była to grupa tych najmłodszych (starsze wyjechały na wakacje), lgnęły do motocykli: Ale największą furorę zrobił mini motocykl Michała, który dał na nim pokaz akrobacji: Dzieci też chciały spróbować swoich umiejętności, więc nie mogliśmy im odmówić, z tą jednak różnicą, że w roli silnika występował Darek: Po części motoryzacyjnej nastąpiła część sportowa, tzn. mecz piłki nożnej dzieci kontra motocykliści. Sędziował Zgrywus a dopingowali nam liczni kibice. Już po 10 min. meczu dały nam się we znaki niewielkie braki w przygotowaniu kondycyjnym: Niestety, dzięki wyraźnej przewadze waruków fizycznych drużyny przeciwnej, fatalnemu sędziowaniu, źle przygotowanej nawierzchni boiska oraz zbyt krótkiego czasu na aklimatyzację naszej drużyny do znacznie odmiennych przecież warunków klimatycznych
przegraliśmy 7:1
.
Na koniec pamiątkowe zdjęcie zwycięzców i pokonanych: Nad krańcowo wyczerpaną drużyną KBM zlitowała się aura zsyłając, jak to w lipcopadzie
rzęsisty deszcz
. Dzieci chciały żebyśmy jeszcze zostali, lecz zapadał zmierzch i trzeba było wracać. W Tomaszowie pożegnaliśmy grupę tomaszowsko-łaszczowską i udaliśmy się do Zamościa. W domu byliśmy około 21.30. Pomimo dotkliwej piłkarskiej porażki, dzięki roześmianym dziecięcym buziom, humory nam dopisywały jak rzadko
. To był dobry dzień
.
Zbiórka pod parkiem w Zamościu i pierwsza niespodzianka - parkingu nie ma, ale byli nasi niezawodni Adepci.
W Tomaszowie dołącza kolejna grupa i wspólnie, 10 motocykli i 3 auta, w dość szybkim tempie pokonuje ponad 90 km dzielących nas od celu.
Ponieważ jesteśmy tam już kolejny raz, dzieci i opiekunowie witają nas jak starych znajomych. Oczywiście nie mogliśmy przyjechać z pustymi rękami. Spore pudło ubrań od Pani Agnieszki Piwońskiej - właścicielki sklepu BOBAS w Rykach, słodycze od Bogusi, rower od Mirka, masę gadgetów od naszych Adeptów pracujących w PGE Dystrybucja i od Majora (jeżeli o czymś zapomniałem-wybaczcie mnie staremu sklerozę).
Przy okazji okazało się, że najlepiej sprawdzającym się prezentem z poprzedniej akcji pomocy dzieciom był oczywiście prezent zupełnie niepraktyczny: Dzieciaki, pomimo że była to grupa tych najmłodszych (starsze wyjechały na wakacje), lgnęły do motocykli: Ale największą furorę zrobił mini motocykl Michała, który dał na nim pokaz akrobacji: Dzieci też chciały spróbować swoich umiejętności, więc nie mogliśmy im odmówić, z tą jednak różnicą, że w roli silnika występował Darek: Po części motoryzacyjnej nastąpiła część sportowa, tzn. mecz piłki nożnej dzieci kontra motocykliści. Sędziował Zgrywus a dopingowali nam liczni kibice. Już po 10 min. meczu dały nam się we znaki niewielkie braki w przygotowaniu kondycyjnym: Niestety, dzięki wyraźnej przewadze waruków fizycznych drużyny przeciwnej, fatalnemu sędziowaniu, źle przygotowanej nawierzchni boiska oraz zbyt krótkiego czasu na aklimatyzację naszej drużyny do znacznie odmiennych przecież warunków klimatycznych
Na koniec pamiątkowe zdjęcie zwycięzców i pokonanych: Nad krańcowo wyczerpaną drużyną KBM zlitowała się aura zsyłając, jak to w lipcopadzie