Chiny 2012
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Chiny 2012
Jeszcze ten sezon się nie skończył, a może już czas pomyśleć o następnych wyprawach? Co myślicie o wycieczce Jeszcze ten sezon się nie skończył, a może już czas pomyśleć o następnych wyprawach? Co myślicie o wycieczce do Chin? Oczywiście motocyklami. Byłby ktoś chętny?
Niekoniecznie zaraz do Pekinu... Szukałem w zumi i w mapach google, ale nie ogarniają tego - trasy nie wyznaczą. Tak na oko będzie z 8000 km
Niekoniecznie zaraz do Pekinu... Szukałem w zumi i w mapach google, ale nie ogarniają tego - trasy nie wyznaczą. Tak na oko będzie z 8000 km
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- ksenon
- Zwykły forumowicz
- Posty: 807
- Rejestracja: środa, 11 kwietnia 2007, 09:34
- Motocykl: Yamaha XT1200Z Super Tenere
- Lokalizacja: WHV
- Kontakt:
Re: Chiny 2012
do łukawca chcesz jechać, po jaki ch....
to trzeba liczyć jakieś około 8tyś km , powiem że nawet by się z kasą wyrobił na sam wyjazd, ale nie wystarczy kasy na zmianę lub przygotowanie obecnego sprzęt, i do tego papierkowa robota, Chiny nie są w EU
myślę że ciężko będzie się dobrze zorganizować, chyba że chcesz na żywioł jechać
za rok to pewnie do Norwegii (przełęcz troli , jako główny cel, a reszta to się zobaczy) przez Danię i Szwecję
to trzeba liczyć jakieś około 8tyś km , powiem że nawet by się z kasą wyrobił na sam wyjazd, ale nie wystarczy kasy na zmianę lub przygotowanie obecnego sprzęt, i do tego papierkowa robota, Chiny nie są w EU
myślę że ciężko będzie się dobrze zorganizować, chyba że chcesz na żywioł jechać
za rok to pewnie do Norwegii (przełęcz troli , jako główny cel, a reszta to się zobaczy) przez Danię i Szwecję
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Chiny 2012
Wiem z doniesień (choćby książkowych i internetowych), że nikt tam nie wjechał motocyklem, bo na granicy się okazaywało, że to i owo... Jakby co, to trzeba do ambasady z zapytaniem wystąpić.
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- ksenon
- Zwykły forumowicz
- Posty: 807
- Rejestracja: środa, 11 kwietnia 2007, 09:34
- Motocykl: Yamaha XT1200Z Super Tenere
- Lokalizacja: WHV
- Kontakt:
Re: Chiny 2012
http://www.lukaszwierzbicki.pl/?page_id=2191" onclick="window.open(this.href);return false;
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Chiny 2012
Miałem na myśli czasy ChRL
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- Głazio
- Zwykły forumowicz
- Posty: 353
- Rejestracja: poniedziałek, 13 lipca 2009, 13:47
- Motocykl: BMW R1150GS/Yamaha XT 600 Z
- Lokalizacja: Lubaczów
- Kontakt:
Re: Chiny 2012
Też o tym myślałem.
Jednak własnym pojazdem (moto) wjechać to niebywały wyczyn. Nie słyszałem żeby się komuś udało. Jeśli ktoś zna taki przypadek to chętnie dowiem się jak to zrobić.
Chciałem dojechał na Płw. Azji Mniejszej
Ale do tego trzeba długiego urlopu lub super sponsora a takowych mają jedynie sławne osoby
Jednak własnym pojazdem (moto) wjechać to niebywały wyczyn. Nie słyszałem żeby się komuś udało. Jeśli ktoś zna taki przypadek to chętnie dowiem się jak to zrobić.
Chciałem dojechał na Płw. Azji Mniejszej
Ale do tego trzeba długiego urlopu lub super sponsora a takowych mają jedynie sławne osoby
www.radiator-mototurystyka.pl
Głazio®
Głazio®
Re: Chiny 2012
Oczywiście, jestem chętny---tylko sprzęta muszę kupić--- dr 350 da radę? 
Bądź wytrwały i bez przerwy potrząsaj drzewem, a zawsze z niego coś spadnie
- kazek
- Zwykły forumowicz
- Posty: 334
- Rejestracja: wtorek, 21 lipca 2009, 13:48
- Motocykl: banditen 1200 - już komu innemu służy
- Lokalizacja: Zamość
Re: Chiny 2012
w historii nowożytnej są śmiałkowie, który się to udało, jednym z nich jest zamościanin Sebastian Greszta, myslę, że będzie bezcennym żrodłem wiedzy i pomocy przy planowaniu takich trydnych, niebezpicznych ale zarazem fanatstycznych podróży
http://www.wszia.edu.pl/wystawy/wystawa ... index.html" onclick="window.open(this.href);return false;
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Chiny 2012
Czyli da się. Nie mówmy od razu "nie"...
Policzmy cokolwiek: Wychodzi mi, że mój motocykl spali na 20 000 km 500 litrów, zakładając (nie wiem, czy dobrze), że cena benzyny na całej tracie będzie oscylowała średnio w okolicach 3,50 - 4 złote, to w 2000 zeta powinienem się zmieścić. Wiadomo, człowiek nie wielbłąd, pić musi i jeść też czasem musi, a trzeba liczyć minimum 40 dni do 50 (koledzy wyżej podróżowali 45 dni). Za stówę dziennie przeżyje? A może za 50? Nie wiem
5000 może być mało...
No i jeszcze problem z motocyklem - MT może by i dojechał, ale w Chinach musiałbym zmieniać ogumienie. 8000 km i opona łysa... A gdyby tak kupić lekkie enduro na wyjazd? Choćby XT? Kto wie, ile wytrzymują oponki w enduro? Ktoś może złapać kontakt z chłopakami z Zamościa? Kazek, Ty chyba jesteś z Zamościa - weź popytaj, zlokalizuj kolegów, załatw jakiś kontakt. Głazio, posiedziałbyś w wolnej chwili nad mapą, żeby przyjrzeć się trasie? Znasz się na geografii jak mało kto... We wrześniu będę w Warszawie, mogę odwiedzić ambasadę Chin i Mongolii, żeby dowiedzieć się o niezbędne dokumenty, pozwolenia itd... Wodzu, Ty zacznij się uczyć chińskiego ;)Pomarzyć, poplanować, zawsze można
Policzmy cokolwiek: Wychodzi mi, że mój motocykl spali na 20 000 km 500 litrów, zakładając (nie wiem, czy dobrze), że cena benzyny na całej tracie będzie oscylowała średnio w okolicach 3,50 - 4 złote, to w 2000 zeta powinienem się zmieścić. Wiadomo, człowiek nie wielbłąd, pić musi i jeść też czasem musi, a trzeba liczyć minimum 40 dni do 50 (koledzy wyżej podróżowali 45 dni). Za stówę dziennie przeżyje? A może za 50? Nie wiem
No i jeszcze problem z motocyklem - MT może by i dojechał, ale w Chinach musiałbym zmieniać ogumienie. 8000 km i opona łysa... A gdyby tak kupić lekkie enduro na wyjazd? Choćby XT? Kto wie, ile wytrzymują oponki w enduro? Ktoś może złapać kontakt z chłopakami z Zamościa? Kazek, Ty chyba jesteś z Zamościa - weź popytaj, zlokalizuj kolegów, załatw jakiś kontakt. Głazio, posiedziałbyś w wolnej chwili nad mapą, żeby przyjrzeć się trasie? Znasz się na geografii jak mało kto... We wrześniu będę w Warszawie, mogę odwiedzić ambasadę Chin i Mongolii, żeby dowiedzieć się o niezbędne dokumenty, pozwolenia itd... Wodzu, Ty zacznij się uczyć chińskiego ;)Pomarzyć, poplanować, zawsze można
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
-
zeniop
- Zwykły forumowicz
- Posty: 299
- Rejestracja: wtorek, 5 czerwca 2007, 21:10
- Motocykl: Yamaha XVS 650 A
- Lokalizacja: zamość
Re: Chiny 2012
No Wiatr rzuciłeś mnie na kolana
pewnie że się da 
Generalnie najważniejsze w planowaniu podróży bez samochodu serwisowego to .... znajomość języka
nie dość że nikt (pomijając informację turystyczną w dużych miastach) nie rozumie angielskiego to trzeba pamiętać że napisy na sklepach to nie znany nam alfabet tylko zbiór obrazków z którego ni jak nie da się wywnioskować czy w środku sprzedają opony, olej czy inne akcesoria
Więc czas się uczyć 
Problemem może też być pojemność zbiornika paliwa - na prowincji stacje benzynowe nie są niestety rozmieszone tak gęsto jak apteki w zamościu
No i rzecz chyba esencjonalna z punktu widzenia "ludu roboczego" - niezbędna ilośc wolnych dni do wykręcenia takiej ilości kilometrów. Chyba że rozważamy przejazd w jedną stronę a z powrotem samolotem z motcyklami w cargo.
Wieczorem postaram się dodać kilka konkretów jako wpisowe do tych marzeń
Generalnie najważniejsze w planowaniu podróży bez samochodu serwisowego to .... znajomość języka
Problemem może też być pojemność zbiornika paliwa - na prowincji stacje benzynowe nie są niestety rozmieszone tak gęsto jak apteki w zamościu
No i rzecz chyba esencjonalna z punktu widzenia "ludu roboczego" - niezbędna ilośc wolnych dni do wykręcenia takiej ilości kilometrów. Chyba że rozważamy przejazd w jedną stronę a z powrotem samolotem z motcyklami w cargo.
Wieczorem postaram się dodać kilka konkretów jako wpisowe do tych marzeń
...
- Głazio
- Zwykły forumowicz
- Posty: 353
- Rejestracja: poniedziałek, 13 lipca 2009, 13:47
- Motocykl: BMW R1150GS/Yamaha XT 600 Z
- Lokalizacja: Lubaczów
- Kontakt:
Re: Chiny 2012
Hm
Trasa to nie problem ale do jej planowania najlepiej mieć dobre mapy. Takowych (tego obszaru) na razie nie posiadam.
Kolejna sprawa - wyjazd tak odległy to na 2 motocykle, max 4.
Dlaczego - nie będę tego tłumaczyć.
Na najbliższy rok - wyjazd raczej w sferze moich marzeń (nieosiągalny ze względu na brak takiego urlopu). Jeśli już to max 1 miesiąc - ale to musiałbym prowadzić bardzo długie pertraktacje.
Nie zaglądałem ale jeśli Twoje obliczenia są w miarę dokładne to daje 8000+8000=16 000 km. Możliwe do przejechania w miesiąc ale tylko dla takich co potrafią zagryźć zęby z powodu bólu tego czy owego.
Osobiście znam bardzo mało takich osób. Jeśli ktoś mi się wydaje twardy na pierwszy rzut oka to wymięka w trasie.
Jednak warto żyć nadzieją. Trzeba spełniać swoje marzenia. Zaplanować i spróbować nie zaszkodzi. Poszukam mapki i coś zaproponuję ale najwcześniej zimową porą.
Kolejna sprawa Wiaterku - koszty które podałeś to nie wszystko - należy w tym uwzględnić szczepionki - koszty wiz, np. Rosja, Kazachstan lub Mongolia i Chiny. Do tego 2 komplet opon o ile w Rosji drogi są znośne to inaczej sprawa wygląda np. w Mongolii (dużo pisania) - nie wiem jak w Chinach (w części bardziej cywilizowanej-wschodniej drogi są na pewno zacne) sądzę, że na północy i zachodzie stan dróg może być kiepski luba bardzo kiepski. Napiszę, że mogą być to górskie ścieżki dla pieszych.
Rodzaje motocykli: enduro lub cross.
Każdy inny rodzaj staje się ogonem przy pierwszych mniejszych dziurkach nie mówiąc o przeprawach przez rzeki.
Teraz nasuwają się kolejne pytania - na moto w pojedynkę czy z plecaczkiem.
Zawsze trzeba mieć rezerwę kasową na ewentualny transport zepsutego motocykla.
Są też kraje, do których chcąc wjechać własnym środkiem lokomocji trzeba za niego zapłacić sporą kaucje bywa, że jest to równowartość motocykla.
Dlatego w pierwszej kolejności trzeba rozeznać temat pod tym kątem:
- koszt paliwa
- koszt jedzenia (20-50 zł dziennie w zależności od potrzeb)
- koszty wiz
- koszty ubezpieczenia
- koszty szczepień
- drugi komplet opon
- koszty przemieszczania się (mandaty lub łapówki)
- rezerwa finansowa (na ewentualną kaucję za motocykl+awaryjny powrót)
Należy również rozpatrzyć czy opłaca się transportować motocykl - czy koszt transportu nie przewyższy jego wartości.
Warto więc rozeznać temat czy istniej możliwość porzucenia motocykla bez konsekwencji na granicy.
Bez dokładnych wyliczeń tak na oko minimalną ilość mamony, którą pasowałoby mieć na te wszystkie zabiegi (pomijając koszty przygotowania moto) to minimum ok. 8 000 zł.
Trasa to nie problem ale do jej planowania najlepiej mieć dobre mapy. Takowych (tego obszaru) na razie nie posiadam.
Kolejna sprawa - wyjazd tak odległy to na 2 motocykle, max 4.
Dlaczego - nie będę tego tłumaczyć.
Na najbliższy rok - wyjazd raczej w sferze moich marzeń (nieosiągalny ze względu na brak takiego urlopu). Jeśli już to max 1 miesiąc - ale to musiałbym prowadzić bardzo długie pertraktacje.
Nie zaglądałem ale jeśli Twoje obliczenia są w miarę dokładne to daje 8000+8000=16 000 km. Możliwe do przejechania w miesiąc ale tylko dla takich co potrafią zagryźć zęby z powodu bólu tego czy owego.
Osobiście znam bardzo mało takich osób. Jeśli ktoś mi się wydaje twardy na pierwszy rzut oka to wymięka w trasie.
Jednak warto żyć nadzieją. Trzeba spełniać swoje marzenia. Zaplanować i spróbować nie zaszkodzi. Poszukam mapki i coś zaproponuję ale najwcześniej zimową porą.
Kolejna sprawa Wiaterku - koszty które podałeś to nie wszystko - należy w tym uwzględnić szczepionki - koszty wiz, np. Rosja, Kazachstan lub Mongolia i Chiny. Do tego 2 komplet opon o ile w Rosji drogi są znośne to inaczej sprawa wygląda np. w Mongolii (dużo pisania) - nie wiem jak w Chinach (w części bardziej cywilizowanej-wschodniej drogi są na pewno zacne) sądzę, że na północy i zachodzie stan dróg może być kiepski luba bardzo kiepski. Napiszę, że mogą być to górskie ścieżki dla pieszych.
Rodzaje motocykli: enduro lub cross.
Każdy inny rodzaj staje się ogonem przy pierwszych mniejszych dziurkach nie mówiąc o przeprawach przez rzeki.
Teraz nasuwają się kolejne pytania - na moto w pojedynkę czy z plecaczkiem.
Zawsze trzeba mieć rezerwę kasową na ewentualny transport zepsutego motocykla.
Są też kraje, do których chcąc wjechać własnym środkiem lokomocji trzeba za niego zapłacić sporą kaucje bywa, że jest to równowartość motocykla.
Dlatego w pierwszej kolejności trzeba rozeznać temat pod tym kątem:
- koszt paliwa
- koszt jedzenia (20-50 zł dziennie w zależności od potrzeb)
- koszty wiz
- koszty ubezpieczenia
- koszty szczepień
- drugi komplet opon
- koszty przemieszczania się (mandaty lub łapówki)
- rezerwa finansowa (na ewentualną kaucję za motocykl+awaryjny powrót)
Należy również rozpatrzyć czy opłaca się transportować motocykl - czy koszt transportu nie przewyższy jego wartości.
Warto więc rozeznać temat czy istniej możliwość porzucenia motocykla bez konsekwencji na granicy.
Bez dokładnych wyliczeń tak na oko minimalną ilość mamony, którą pasowałoby mieć na te wszystkie zabiegi (pomijając koszty przygotowania moto) to minimum ok. 8 000 zł.
www.radiator-mototurystyka.pl
Głazio®
Głazio®
- ksenon
- Zwykły forumowicz
- Posty: 807
- Rejestracja: środa, 11 kwietnia 2007, 09:34
- Motocykl: Yamaha XT1200Z Super Tenere
- Lokalizacja: WHV
- Kontakt:
Re: Chiny 2012
i to są chyba największe koszty, no chyba że ktoś jeździ nówką sztuką, to temat można pominąć, i do tego mały serwis po drodze (gdzieś na jakiejś polanie), tak miałem w Alpach tego roku, dobrze że wszędzie dogadałem się po niemiecku, a w Chinach tak łatwo nie będzie(tzw bariera językowa), trzeba być w miarę samo wystarczalnym,Głazio pisze:
(pomijając koszty przygotowania moto)
dla mnie uzbierać te 8000 pln i 1.5 miesiąca to nie będzie problem(
druga sprawa to co Głazio pisał, to nie jest "fajowski" wypoczynek, z hotelami opalaniem dupy nad wodą, tylko to już jest wyprawa motocyklowa, i myślę że 4 moto to i tak za dużo, ale może się mylę, po prostu trzeba było się dobrze dobrać charakterami
i w 2012 to raczej ja się nie pozbieram, bo nie chce być problemem dla innych, jak mi moto padnie, ale kto wie
z tego co sobie przypomniałem dzisiaj w pracy, to czarnuch (czytaj: użytkownicy hondy xrv 750) jeździli w himalaje, popytam jeszcze,
PS: przez Ciebie Wiatr miałem pół nocy nie przespanej, i w pracy to miałem tylko jedno w głowie
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Chiny 2012
Trudno się z Tobą nie zgodzić. Nie liczyłem kosztów przygotowań. W to wchodzą, szczepienia, wizy, perfekcyjne przygotowanie motocykla, zakupy na drogę itd. To trzeba załatwić w sezonie zimowym. Co do ekipy, to sprawa najważniejsza. Myślę, że nikt "mientki" i marudny chyba się na to nie pisze, ale zgadzam się, że max 4 moto - tu zresztą nie liczę, że będą tłumy chętnych
A jak ktoś będzie miał dosyć po pierwszych 600 km... do domu nie będzie miał daleko.
Obecnie ktoś z moich znajomych jest w Chinach. Mam kontakt tylko przez blog, ale jak wróci, wypytam o wszystko. Wiem, że mają tam tłumacza i dużo na tym oszczędzają (negocjacje). WYpytam o koszty, ceny, warunki i o tłumacza też.
Mam już pomysł, jak sfinansować paliwo. Dla mnie to proste - jeśli rzucę palenie i codziennie będę odkładał dychę, to za 10 miesięcy uzbiera się 3000 zł
. Liczę też, że jak sprzedam MT za 20 000 i kupię enduro (tu będę oczekiwał pomocy znawców przy wyborze), to mi coś zostanie choćby na szczepionki
Resztę uzbieram oszczędzając na piwie
Opony na pewno da się kupić na miejscu. W Polsce jest tyle chińskich opon, że i w Chinach chyba tez będą...
A, jeszcze jedno - jadę bez plecaczka. No, chyba żeby Ta Mara chciała jechać
Głazio, nawet jeśli nie jedziesz, będę Ci wdzięczny za opracowanie trasy i za wszelkie uwagi w tym temacie.
Obecnie ktoś z moich znajomych jest w Chinach. Mam kontakt tylko przez blog, ale jak wróci, wypytam o wszystko. Wiem, że mają tam tłumacza i dużo na tym oszczędzają (negocjacje). WYpytam o koszty, ceny, warunki i o tłumacza też.
Mam już pomysł, jak sfinansować paliwo. Dla mnie to proste - jeśli rzucę palenie i codziennie będę odkładał dychę, to za 10 miesięcy uzbiera się 3000 zł
A, jeszcze jedno - jadę bez plecaczka. No, chyba żeby Ta Mara chciała jechać
Głazio, nawet jeśli nie jedziesz, będę Ci wdzięczny za opracowanie trasy i za wszelkie uwagi w tym temacie.
Ostatnio zmieniony piątek, 29 lipca 2011, 18:56 przez Wiatr w Polu, łącznie zmieniany 1 raz.
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- Wiatr w Polu
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1622
- Rejestracja: poniedziałek, 9 czerwca 2008, 11:41
Re: Chiny 2012
Powiem tak Ksenon: Szybko się postarzałeś. Przeczytaj podpis na dole, pod moim postem 
Wojownik musi czuć zapach wojny, musi wiedzieć, że jest potrzebny. W czas pokoju tylko dudnienie KODO jest zwiastunem błogosławieństwa Cesarza do wymarszu na bój.
- ksenon
- Zwykły forumowicz
- Posty: 807
- Rejestracja: środa, 11 kwietnia 2007, 09:34
- Motocykl: Yamaha XT1200Z Super Tenere
- Lokalizacja: WHV
- Kontakt:
Re: Chiny 2012
a ty co kryzys wieku średniegoWiatr w Polu pisze:Powiem tak Ksenon: Szybko się postarzałeś.
ale powiem Ci że świnia jesteś, jak byś trochę wcześniej temat założył to nie jechałbym w Alpy i już bym miał trochę kasy żeby motocykl zacząć szykować, specjalnie to zrobiłeś