U Babci w Korytynie 27.06.2010
: poniedziałek, 28 czerwca 2010, 19:28
W niedzielny, pochmurny poranek, w porze wyjazdu, pod parkiem stanęło tylko 5 maszyn. Ruszamy jak zwykle punktualnie, czyli jak zwykle po czasie w nadziei, że jakiś spóźnialski jeszcze dołączy. I faktycznie po chwili dołączają Kapslowie. Dojazd do Hrubieszowa komfortowy, nawierzchnia dobra, sucho ... do czasu - przed samym Hrubieszowem zaczyna padać i tak już będzie przez ładnych parę godzin. Dojeżdżamy na parking "Pod dębinką" gdzie czeka Krzysztof.
Z góry oprócz wody pada na nas z drzew jakiś łupież. Czekając na ekipy z Tomaszowa i Łaszczowa, Jaro sprawdza po kolei walory wszystkich maszyn stojących na parkingu - bez strat w ludziach i sprzęcie
.
Docierają pozostali.
Tankujemy i ruszamy do Babci - Cykuś zostaje i zawraca do Tomaszowa: 6 urodziny juniora to poważna uroczystość 
Po drodze przytrafia się młodemu koledze z Hrubieszowa drobny szlif - na szczęście bez ubytków na zdrowiu, ale stres był spory.
Na miejscu czeka już ognisko, grill i wszystko co potrzeba. Witamy się z Babcią, żoną Krzysztofa i zabieramy się do konsumpcji. Przy ognisku, pomimo mżawki jest ciepło i smacznie
Szczególnie do gustu przypada wszystkim kaszanka.
Wszystkim
:
Krzysztof i jego piękna żona (teraz wiemy dlaczego ją przed nami chował
) dbają by nam niczego nie zabrakło.
Przy ognisku nie mogło zabraknąć Babci, która prowadziła z nami ożywione rozmowy.
Było miło, ale trzeba ruszać dalej. Krzysztof prowadzi nas do Werbkowic.
Okazuje się, że na posesji ojca uprawia swoje hobby.
Z Werbkowic ruszamy z powrotem do Hrubieszowa na przepyszne lody wyrabiane i serwowane przez właściciela-motocyklistę.
Potem perełka architektury-jedyna w Europie, a być może na świecie, cerkiew z tak dużą ilością kopuł (naliczyliśmy 13 szt.).
Cerkiew zamknięta, ale Krzysztof gdzieś znika i już zwiedzamy przepiękne, choć dopraszające się remontu, wnętrza.
O kilka kroków dalej muzeum i zwiedzamy skarby Troi.
Niestety nie pozwolono nam robić zdjęć. W każdym razie najdłużej oglądanym eksponatem była roznegliżowan figura kobiety w stroju z epoki - ciepły klimat ma swoje zalety
Ponieważ jest ślisko rezygnujemy ze zwiedzania Gródka i Czumowa i rozjeżdżamy się w czterech kierunkach do domów. W Werbkowicach jeszcze tylko moje gapiostwo na przejściu dla pieszych w obecności radiowozu i szybkie opuszczenie grupy w obawie przed rozmową na temat zasad ruchu drogowego, na którą nie miałem zbyt wielkiej ochoty.
Potem kredens na myjnię, ja do wanny i kolejny miły dzień życia motocyklisty zakończony.
Po drodze przytrafia się młodemu koledze z Hrubieszowa drobny szlif - na szczęście bez ubytków na zdrowiu, ale stres był spory.
Na miejscu czeka już ognisko, grill i wszystko co potrzeba. Witamy się z Babcią, żoną Krzysztofa i zabieramy się do konsumpcji. Przy ognisku, pomimo mżawki jest ciepło i smacznie
Wszystkim
Ponieważ jest ślisko rezygnujemy ze zwiedzania Gródka i Czumowa i rozjeżdżamy się w czterech kierunkach do domów. W Werbkowicach jeszcze tylko moje gapiostwo na przejściu dla pieszych w obecności radiowozu i szybkie opuszczenie grupy w obawie przed rozmową na temat zasad ruchu drogowego, na którą nie miałem zbyt wielkiej ochoty.
Potem kredens na myjnię, ja do wanny i kolejny miły dzień życia motocyklisty zakończony.