Bajki, baśnie, podania......sukcesy, rozczarowana

Rycerze motocyklizmu.
Awatar użytkownika
MATIDKW
Zwykły forumowicz
Posty: 176
Rejestracja: środa, 5 sierpnia 2009, 21:41
Lokalizacja: TORUŃ

Post autor: MATIDKW »

A mój ojciec (obecnie 59 lat ma) jak był młody to chciał mieć motocykl, nawet stary. Miał możliwość kupić u sąsiada dwa motory co leżały w szopie od wielu lat, już jako dziecko tam zagladał do szopy na te motory. Jego ojciec ( a mój dziadek, TEN CO DO GNIEZNA WE WOJNE DOSZEDŁ) mówił mu ciągle: "Nie zajmuj sie takimi bzdurami, zabijesz się na nich.." itp. bo mój dziadek uznawał tylko konie i wozy. No i w młodości tylko kilka razy mój ojciec jeżdził na CZ kuzyna. No a jeden z tych motocykli z szopy to była SHL 98 VILLERS, natomiast parę domów dalej kolesie starsi od ojca mieli kilka motorów przedwojennych w tym BMW i je zażynali, a jak coś się zepsuło to ich ojciec który miał warsztat samochodowy im naprawiał.
Awatar użytkownika
Ozzy
Zwykły forumowicz
Posty: 224
Rejestracja: wtorek, 21 lipca 2009, 10:56
Motocykl: DKW NZ 350-1
Lokalizacja: RJA/RZ
Kontakt:

Post autor: Ozzy »

Różna w tedy były historie, mnie też dziadek opowiadał jaki to ciemny zostawiali motory i nie tylko. Jeden z jego sąsiadów schował i rozebrał BMW R75 i po wojnie nim jeździł a jak się zepsuł to go zezłomował bo naprawa się nie opłacała. Moje DKW NZ 350-1 ma podobną historię, bo w w grudniu 1944 roku jak wycofywali się Niemcy to porzucili mój motocykl w rowie z braku paliwa, potem motocykl został zabrany z rowu przez ojca poprzedniego właściciela i schowany w piwnicy. Potem po wojnie maszyna myła używana aż do zatarcie silnika, po czym została rozebrana i zdekompletowana. Dykta w takim dogorywającym stanie leżała do 2002 roku gdzie mój kolega się dowiedział że tam coś takiego u jego znajomego jest, więc pojechałem i moim oczom ukazał się rdzewiejący silnik DKW NZ 350-1, rama i zawieszenie było bardzo zużyte ale kompletna, przez 6 lat kompletowałem motocykl i w 2007 roku maszyna po raz pierwszy od 63 lat odezwała się i jeździ po dziś dzień nieprzerwanie.
Awatar użytkownika
MATIDKW
Zwykły forumowicz
Posty: 176
Rejestracja: środa, 5 sierpnia 2009, 21:41
Lokalizacja: TORUŃ

Post autor: MATIDKW »

no i zajebiscie że znasz chociaz historię jego, bo ja to z moich to znam tylko historię CZ z 1962 r. a tych przedwojennych to wcale :-(
Awatar użytkownika
Ozzy
Zwykły forumowicz
Posty: 224
Rejestracja: wtorek, 21 lipca 2009, 10:56
Motocykl: DKW NZ 350-1
Lokalizacja: RJA/RZ
Kontakt:

Post autor: Ozzy »

Napisałem do niemieckiej ambasady żeby jak mogą dowiedzieli się kto jeździł tą maszyną, ale tylko dowiedziałem się że służyła w 2 Dywizjonie Pancernym SS Das Reich. Dostałem w liście poleconym z Niemiec z Freibergu gdzie jest Archiwum III Rzeszy od kustosza tego muzeum wzory i wymiary oznaczeń jakie mają być na motocyklu, i prosili mnie o zdjęcia tej maszyny po skończonym remoncie. Zdjęcie już wysłałem pocztą bo nie podali maila więc pewnie można już je od kilku miesięcy oglądać e Freibergu.
Awatar użytkownika
MATIDKW
Zwykły forumowicz
Posty: 176
Rejestracja: środa, 5 sierpnia 2009, 21:41
Lokalizacja: TORUŃ

Post autor: MATIDKW »

FAJNIE :D !!!!!!! A moja siostra dzwoniła do Chemnitz do muzeum i podała numery ramy i silników dkw co mam i powiedzieli że nie da rady, bo ewidencji nie prowadzono.... Ciekawe czy jak bym wysłał tam gdzie Ty to czy by coś odpisali, bo w sumie moje też pewnie przyjechały na te tereny z wojskiem albo policją itp.
Awatar użytkownika
MATIDKW
Zwykły forumowicz
Posty: 176
Rejestracja: środa, 5 sierpnia 2009, 21:41
Lokalizacja: TORUŃ

Post autor: MATIDKW »

a do tej ambasady co wysłałeś to do Warszawy czy gdzie? Po polsku czy niemiecku? BO JA BYM TEŻ TAM CHĘTNIE NAPISAŁ I HURTEM PODAŁ NUMERY WSZYSTKICH 4 DKW i TRIUMPHA 8)
Awatar użytkownika
dzidek
Zwykły forumowicz
Posty: 259
Rejestracja: środa, 18 lipca 2007, 12:36
Lokalizacja: Międzyrzec Podlaski

Post autor: dzidek »

Zdjecia doszly wiekie dzięki o widze jakis w koncu ruch na osiedlu :) :)
Awatar użytkownika
dzidek
Zwykły forumowicz
Posty: 259
Rejestracja: środa, 18 lipca 2007, 12:36
Lokalizacja: Międzyrzec Podlaski

Post autor: dzidek »

Jeczscze jedna opowiastka
przegladajac foty w temacie motocykle na starej fotografi zobaczylem zdjecie dziadka i jego wuechy, Dziadek chocbyl wielkim oryginalem, za bardzo ciekawych motocykli nie mial, jak to mawial sasiad dziadka
Twoj dzadek tylko fumkami latal

No i mial tylko prawo jazdy A. Wyjątkiem jest wueska ktora stoji w tle,
był to odrzut z eksportu do Wietnamu
wuecha miała chromowane felgi i krosowa kierowniece, ktora mam do tej pory, wiecej bajerow nie pamietam.
Awatar użytkownika
MATIDKW
Zwykły forumowicz
Posty: 176
Rejestracja: środa, 5 sierpnia 2009, 21:41
Lokalizacja: TORUŃ

Post autor: MATIDKW »

JESZCZE JEDNO ZDJĘCIE IMPERII

Obrazek
Awatar użytkownika
Pietrek
Zwykły forumowicz
Posty: 35
Rejestracja: czwartek, 23 lipca 2009, 20:56
Lokalizacja: Kraśnik

Post autor: Pietrek »

Co do tej Imperii to zajżyjcie tu http://www.imperia-motorrad.de/ i w zakładkę na dole BILDER - OBRAZY ,po naszemu
Awatar użytkownika
dzidek
Zwykły forumowicz
Posty: 259
Rejestracja: środa, 18 lipca 2007, 12:36
Lokalizacja: Międzyrzec Podlaski

Post autor: dzidek »

Z racji tego że mój temat schodzi na psy musze znowu bajke napisac

a z racji tego że jestem w szwabskim temacie i polki (siatka) zemscily sie za bitwe pod Kockiem ( a kurat w tych dniach ) to napiszę krótką bajke w szwabskim temacie, którą usłyszałem w barze

otóż mój znajomy którego bardzo lubię (hehehe w razie czego jakbyś czytał)
sprzedawał jakąś fumkę no i gościu mocno się targował ale mówi ja mam cuś jeszcze starego może chcesz w zamian,
a co masz?
ramę od triumpha i silnik
muszę zobaczyć

Pojechał i prawie mu stanął
włos na głowie oczywiście
leżał tam silnik od nz 350 alus i rama od beemkim ale nie wiem od jakiej totalnie osrane przez kury bo rzecz ta działa sie w kurniku
ale najfajniesze ze targowali sie o 100, więc za jakby tą kwotę zabrał

a teraz k... najgorsza czesc opowiesci a wszystko dzialo sie blisko Miedzyrzeca w rodzinnej wsi meojego Ojca a on o niczym nie wiedział

nie tylko ja sie nerwowalem ale i inni zlomiarze hehehe koniec.

Fajne jest to że mieszkam w takiej se miescinie i mam co opowiadać a u nie których z forum. Guzik :P:P:P:P:P:P:P
Awatar użytkownika
dzidek
Zwykły forumowicz
Posty: 259
Rejestracja: środa, 18 lipca 2007, 12:36
Lokalizacja: Międzyrzec Podlaski

Post autor: dzidek »

hahahahaha, kropka kropka znowu ja.

Będąc ostatnio opiekunem na dyskotece dla młodzieży zgadałem sie z historykiem, i opowiadał że dwa lata temu wywiózł na złom kompletną ramę bez silnika iża 49. Rama leżała w stodole pod jakąś starą słomą i trza było sprzątnąć słomę to sprzątneli też iża :). Było wszystko tylko silnika nie było.
Bez komentarza.

I jeszcze jedna krótka opowiastka.
Mój kumpel tez od xj 900. Opowiadał dziś w barze że jak był srulem to na podwórku u niego w stodole jakiś gościo na czas wojska trzymał Nsu.
Jakoś niedawno pytał się rodziców ale oni nic już nie pamiętają.
Awatar użytkownika
dzidek
Zwykły forumowicz
Posty: 259
Rejestracja: środa, 18 lipca 2007, 12:36
Lokalizacja: Międzyrzec Podlaski

Post autor: dzidek »

Njuz małego kalibru...

Mój chrzestny, jest potentatem rynkowym kapusty na rynku w Międzyrzecu dodatkowo hoduje inne warzywa, no i niedawno pojechał zawieść komuś większą partię towaru i tam na miejscu zobaczył,

w stodle WFM kupij ją za 100!!!!!! złotych plus książkę serwisową gdzie sama książka na allegro to pewnie min 50 zł....

Dzielcie się jak zdobywaliście sprzęty lub Wasi kumple to czasami bardzo oryginalne historie...
Rybson

Post autor: Rybson »

No to może i ja powiem słówko... Moja rodzinna jeśli chodzi o motoryzacyjne rozczarowania bije na głowę wszystkich... ich handlowe porażki sprawiły że do dziś mnie przechodzą ciarki po plecach jak o tym myślę :roll:

Do rzeczy mój dziadek (Strona ojca) posiadał Shl 04 i Panonie niestety ja nie pamiętam tych czasów ale za każdym razem jak próbuje zaczynać temat motocykli to dziadek chwali się że miał te motocykle ale jak coś tam się spsuło w shl - ce to odsprzedał ją za marne grosze a Panonia poszła na złom :x
Mój ojciec był posiadaczem WSK Gil tą pamiętam doskonale była taka wtedy piękna miałem może z 7 lat a może i mniej. Motocykl oczywiście był obiecywany mi jak trochę odrosnę od ziemi, no ale standardowo koła poszły do taczki a motocykl pojechał w cholerę w przyczepie na świnie za 70 zl :? z dokumentami ze wszystkim... a ojciec był pierwszym właścicielem.

Natomiast mój dziadek ze strony matki którego nie dane mi było poznać, pozostawił po sobie komara pedałowca (Na którym uwielbiałem jako malec urządzać sobie zabawy mimo że nie sięgałem do ziemi) To od zawsze był mój sprzęt i mi obiecany... no ale któregoś pięknego dnia babcia nie chciała już go trzymać i puściła za 80zł jakimś szczylom...
Żeby było śmieszniej na strychu stał Avo Simson stan nienaruszony do diabła sprzedała go jakiemuś typowi za 50 zł :roll: :roll:

I weź tu składaj życzenia świąteczne po tylu rozczarowaniach... :?
Komar
Zwykły forumowicz
Posty: 49
Rejestracja: wtorek, 29 grudnia 2009, 21:41
Motocykl: Jawa 350

Post autor: Komar »

Witam Was. Moja historia DKW.

DKWkę NZ 250 kupiłem wraz z ojcem. Pewnego razu, a było to ponad 8 lat temu, mój Tatuś zadzwonił do mnie, że w jakiejś lokalnej gazecie pt "Wieści gminne gminy Podłęże " jest ogłoszenie dot. sprzedaży starego motocykla..
Zawsze pragnęliśmy mieć zabytkowy jednoślad!
Zapieliśmy przyczepę do Poloneza i po godzinie 22.oo udaliśmy się na miejsce.
Przywitała nas jakaś nerwowa kobieta. Zostaliśmy zaprowadzeni za stodołę gdzie w garażu stał motocykl.
Niestety było ciemno, zimno a my się kompletnie na niczym nie znaliśmy.
Ktoś kiedyś nam powiedział, że prawdziwy stary motocykl ma trapez z przodu i ramę rowerową z tyłu. To przeświadczenie stało się wyznacznikiem kupna!
Pomacaliśmy w ciemności czy aby trapez na pewno jest i zapakowaliśmy na przyczepę kupę złomu. Miła dama dorzuciła jeszcze skrzynkę jakiś części i ładny zbiornik chyba od SB.
Cena wtedy wynosiła 2tys zł. Czy drogo? Nie mam pojęcia. Byliśmy napaleni jak dzikie świnie i nic by nas nie przekonało o nieopłacalnej transakcji. Poza tym inne formy kupna jak Allegro, giełdy czy szukanie po wsiach były nam obce i nieznane.

Po przyjeździe do domu wypakowaliśmy sprzęt i dumnie ustawiliśmy go na poddaszu. Tak przeleżał ponad 8 lat w niezmienionej formie i stanie.

Poprzedni właściciel DKW wypiaskował, gdzieniegdzie pomalował minią i tak pozostawił..(?)
Do tej pory zastanawiam się czy aby Kobieta sprzedająca nam DKWkę nie zrobiła głupiego żartu swojemu mężowi/ synkowi w stylu:

"..Kochanie sprzedała korzystnie Twój złom. Masz teraz dużo miejsca i wolnego czasu dla mnie. Tak się cieszę.. "

Na dole zamieszczam zdjęcie jak wyglądał sprzęt zaraz po przywiezieniu . Do tej pory nie zmienił się nic a nic poza kilkoma detalami.
Obrazek[/img]
...Wolność i przestrzeń niczym nieograniczona..
ODPOWIEDZ

Wróć do „Weteran”