W styczniu zabrałem się za remont czyli wymiana łańcuszka rozrządu.
Miałem problem z częściami,niektóre musiałem zamówić w Anglii bo u nas były niedostępne.
Wyciągnięcie samej jednostki napędowej nie sprawiło większego kłopotu bo już wcześniej to robiłem.
Silnik zawiozłem do Cykusia i wzięliśmy się za demontaż
Głowica zeszła gładko.

Cylindry także.

Aby rozpołowić to trochę śrub trzeba było się na odkręcać ale z pomocą przyszła serwisówka no i forum FJ na którym są zdjęcia i opis z podobnej pracy.

Okazało się że faktycznie łańcuch był już strasznie wyciągnięty.
Tu porównanie do nowego.

Przy okazji wymieniłem jego ślizg a także sprzęgło rozrusznika.
Wyczyściłem tłoki bo pierścienie z nagaru już prawię stanęły.

Po oględzinach gładzi cylindrowych stwierdziliśmy że jak na 120 tyś.km to zero śladów zużycia.

Do wieczora zdążyliśmy poskładać dwie połówki do kupy i założyć cylindry.

Na trzeci dzień zajęliśmy się głowicą czyli wymianą uszczelniaczy zaworowych.
Cykuś pokazał mi jak to zrobić i resztę robiłem sam.

Stare były jak z kamienia i przez to nieszczelne co można zobaczyć na zaworze wydechowym.

Po całej operacji głowica została wyczyszczona,umyta....

...i zamontowana.
U siebie zająłem się czyszczeniem piecyka i malowaniem.

Montaż przebiegł trochę dłużej niż demontaż bo teraz wszystko trzeba było poczyścić,odmalować.
Przejrzałem gaźniki.Myślałem że mam zdławioną wersję ale okazało się że jedna nie,man całe 128KM

Korzystając z okazji dorobiłem sobie czujnik piątego biegu bo w tym modelu bardzo się to przydaje.Często bolała mnie noga chcąc wbić szóstkę

(patent z forum FJ)
Za kontrolkę posłużyła zielona dioda zamontowana w zegarach.
Trochę czasu zajęło poskładanie jej do kupy ale nigdzie mi się nie spieszyło.

Obawiałem się pierwszego odpalenia ale na darmo,bez szemrania zagadała.
Na początku marudziła ale jak dostała swoją temperaturę pracy to się uspokoiła.

Biegałem dookoła z latarką i szukałem przecieków ale niczego takiego nie stwierdziłem.
Dwa kolejne odpalenia zimnego silnika nie wykazały żadnego problemu.
Trafiła się pogoda więc miałem okazję sprawdzić ją w ruchu.

Zrobiłem 20 km i jestem happy
Teraz tylko zostało wyregulować zawory i zrobić porządnie synchro.
Koszt remontu wyszedł nie mało bo ponad 2200 zł ale teraz to kolejne 120 tyś bez remontu
Podziękowania składam Cykusiowi za piecyk bo bez niego nie dałbym rady.
Link do całej
Galerii