Re: Kogo Polska wspiera na Ukrainie?
: środa, 14 października 2015, 07:25
Fragmenty dzisiejszego artykułu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego z serwisu Onet.pl, pod wymownym tytułem:
"Święto ludobójców. Feta na Ukrainie, smutek w Polsce".
"Dziś 14 października na Ukrainie wielka feta, bo dzień ten jest na mocy decyzji prezydenta Poroszenki świętem państwowym. Będą więc toasty i wiwaty, także w ambasadzie Ukrainy w Warszawie. Z kolei w Polsce dla rodzin pomordowanych przez UPA jest dniem smutku, przypominającym zakłamanie ukraińskich i polskich tzw. elit politycznych.
14 października 1942 roku na Kresach Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej, które wówczas znajdowały się pod okupacją niemiecką (wcześniej sowiecką), założona została Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). Powstała ona na bazie struktur frakcji banderowskiej Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN), która w okresie międzywojennym dokonała szeregu aktów terrorystycznych, w tym zabójstw ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego i posła Tadeusza Hołówki.
Na czele nowej formacji stanął Roman Szuchewycz, który jawnie współpracował z Niemcami, tworząc od 1940 r. złożony z Ukraińców batalion "Nachtigall". Jednostka ta oraz bliźniaczy batalion "Roland" i banderowcy z Ukraińskiej Policji Pomocniczej dokonały licznych mordów na obywatelach polskich.
To właśnie członkowie tych formacji kolaboranckich utworzyli trzon UPA, która od samego początku miała charakter antypolski i antysemicki, a równocześnie proniemiecki.
Z tego względu, co trzeba wyraźnie podkreślić, upowcy, choć określali się jako "powstańcy", nie walczyli z okupantem niemieckim, ale z nim mniej lub bardziej współpracowali.
Ich głównym celem było przekształcenie terenów zamieszkałych przez Ukraińców w jednolite narodowościowo państwo. Ten cel starano się osiągnąć przez eksterminację wszystkich "cużeńców", czyli obcoplemieńców.
Pierwsze mordy na Polakach banderowcy z OUN dokonali już we wrześniu 1939 r. Największa jednak ich ilość miała miejsce od wiosny 1943 r., gdy UPA rozpoczęła tzw. akcję antypolską, będącą klasycznym ludobójstwem. Objęła ona najpierw Wołyń, a następnie Małopolskę Wschodnią, czyli województwa tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie (aż po Jarosław, Sanok i Lubaczów), oraz Lubelszczyznę i Polesie.
Ludobójstwo na Kresach Wschodnich trwało do 1946 r., czyli do wypędzenia stamtąd większości Polaków, a na ziemi lubelskiej, rzeszowskiej i przemyskiej jeszcze rok dłużej, aż do chwili ostatecznego rozbicia na ziemiach polskich podziemia ukraińskiego .
Według szacunków z rąk członków UPA zginęło ok. 150 tysięcy bezbronnych Polaków, głównie mieszkańców wiosek.
Naszych rodaków mordowano z niesłychanym okrucieństwem, którego nie stosowali nawet niemieccy czy sowieccy okupanci, pod hasłami:
„Smert Lacham - sława Ukrajinu” - „Śmierć Polakom - sława Ukrainie”,
”Lachiw wyriżem, Żydiw wydusym, a Ukrajinu stworyty musym” - „Polaków wyrżniemy, Żydów wydusimy - a Ukrainę stworzyć musimy”
„Bude lacka krow po kolina - bude wilna Ukrajina” - „Będzie polska krew po kolana - będzie wolna Ukraina”.
Zagładzie uległa też polska cywilizacja. Zrównano z ziemią całe miejscowości, spalono dwory i szkoły, zburzono kościoły, a ocalałe resztki narodu wypędzono.
Establishment polityczny Trzeciej RP wciąż nie chce powiedzieć prawdy o ludobójstwie. Najbardziej jaskrawymi tego przykładam były wydarzenia w 2013 r., kiedy to w 70. rocznicę "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu posłowie PO i Ruchu Palikota głosowali za przyjęciem uchwały, w której słowo "ludobójstwo" zastąpiono kłamliwym określeniem "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa" (niestety część polityków i ideologów prawicy np. Paweł Kowal, Przemysław Żurawski vel Grajewski, Jerzy Targalski też czyni umizgi do czcicieli Stepana Bandery).
Za prawdą głosowali wówczas posłowie PiS, Solidarnej Polski, PSL i SLD.
Wobec takiej kunktatorskiej postawy polskiego establishmentu kult ludobójców z UPA na Ukrainie kwitnie na całego. Zapoczątkował go "pomarańczowy" prezydent Wiktor Juszczenki, którego Katolicki Uniwersytet Lubelski nagrodził tytułem doktora honoris causa. Kult ten kontynuuje także obecny prezydent Petro Poroszenko, oligarcha, zwany "królem czekolady".
Podpisał on ustawę, która nie tylko gloryfikuje ludobójców, ale i zawiera zapisy, które pozwalają karać osoby upominające się o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez UPA i inne ukraińskie organizacje. Karanie ma dotyczyć także cudzoziemców, a więc i polskich obywateli.
To oznacza, że każdy Polak, który znajdzie się na terenie Ukrainy, a który powie lub napisze, że banderowcy i upowcy mordowali jego rodaków może trafić pod ukraiński sąd, a następnie do więzienia.
Obecny rząd nie tylko nie ma odwagi na to zareagować, ale i w sposób absolutnie bezkrytyczny wspiera pieniędzmi i sprzętem wojskowym armię ukraińską, odwołującą się do tradycji zbrodniczej UPA."
"Święto ludobójców. Feta na Ukrainie, smutek w Polsce".
"Dziś 14 października na Ukrainie wielka feta, bo dzień ten jest na mocy decyzji prezydenta Poroszenki świętem państwowym. Będą więc toasty i wiwaty, także w ambasadzie Ukrainy w Warszawie. Z kolei w Polsce dla rodzin pomordowanych przez UPA jest dniem smutku, przypominającym zakłamanie ukraińskich i polskich tzw. elit politycznych.
14 października 1942 roku na Kresach Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej, które wówczas znajdowały się pod okupacją niemiecką (wcześniej sowiecką), założona została Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). Powstała ona na bazie struktur frakcji banderowskiej Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich (OUN), która w okresie międzywojennym dokonała szeregu aktów terrorystycznych, w tym zabójstw ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego i posła Tadeusza Hołówki.
Na czele nowej formacji stanął Roman Szuchewycz, który jawnie współpracował z Niemcami, tworząc od 1940 r. złożony z Ukraińców batalion "Nachtigall". Jednostka ta oraz bliźniaczy batalion "Roland" i banderowcy z Ukraińskiej Policji Pomocniczej dokonały licznych mordów na obywatelach polskich.
To właśnie członkowie tych formacji kolaboranckich utworzyli trzon UPA, która od samego początku miała charakter antypolski i antysemicki, a równocześnie proniemiecki.
Z tego względu, co trzeba wyraźnie podkreślić, upowcy, choć określali się jako "powstańcy", nie walczyli z okupantem niemieckim, ale z nim mniej lub bardziej współpracowali.
Ich głównym celem było przekształcenie terenów zamieszkałych przez Ukraińców w jednolite narodowościowo państwo. Ten cel starano się osiągnąć przez eksterminację wszystkich "cużeńców", czyli obcoplemieńców.
Pierwsze mordy na Polakach banderowcy z OUN dokonali już we wrześniu 1939 r. Największa jednak ich ilość miała miejsce od wiosny 1943 r., gdy UPA rozpoczęła tzw. akcję antypolską, będącą klasycznym ludobójstwem. Objęła ona najpierw Wołyń, a następnie Małopolskę Wschodnią, czyli województwa tarnopolskie, stanisławowskie i lwowskie (aż po Jarosław, Sanok i Lubaczów), oraz Lubelszczyznę i Polesie.
Ludobójstwo na Kresach Wschodnich trwało do 1946 r., czyli do wypędzenia stamtąd większości Polaków, a na ziemi lubelskiej, rzeszowskiej i przemyskiej jeszcze rok dłużej, aż do chwili ostatecznego rozbicia na ziemiach polskich podziemia ukraińskiego .
Według szacunków z rąk członków UPA zginęło ok. 150 tysięcy bezbronnych Polaków, głównie mieszkańców wiosek.
Naszych rodaków mordowano z niesłychanym okrucieństwem, którego nie stosowali nawet niemieccy czy sowieccy okupanci, pod hasłami:
„Smert Lacham - sława Ukrajinu” - „Śmierć Polakom - sława Ukrainie”,
”Lachiw wyriżem, Żydiw wydusym, a Ukrajinu stworyty musym” - „Polaków wyrżniemy, Żydów wydusimy - a Ukrainę stworzyć musimy”
„Bude lacka krow po kolina - bude wilna Ukrajina” - „Będzie polska krew po kolana - będzie wolna Ukraina”.
Zagładzie uległa też polska cywilizacja. Zrównano z ziemią całe miejscowości, spalono dwory i szkoły, zburzono kościoły, a ocalałe resztki narodu wypędzono.
Establishment polityczny Trzeciej RP wciąż nie chce powiedzieć prawdy o ludobójstwie. Najbardziej jaskrawymi tego przykładam były wydarzenia w 2013 r., kiedy to w 70. rocznicę "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu posłowie PO i Ruchu Palikota głosowali za przyjęciem uchwały, w której słowo "ludobójstwo" zastąpiono kłamliwym określeniem "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa" (niestety część polityków i ideologów prawicy np. Paweł Kowal, Przemysław Żurawski vel Grajewski, Jerzy Targalski też czyni umizgi do czcicieli Stepana Bandery).
Za prawdą głosowali wówczas posłowie PiS, Solidarnej Polski, PSL i SLD.
Wobec takiej kunktatorskiej postawy polskiego establishmentu kult ludobójców z UPA na Ukrainie kwitnie na całego. Zapoczątkował go "pomarańczowy" prezydent Wiktor Juszczenki, którego Katolicki Uniwersytet Lubelski nagrodził tytułem doktora honoris causa. Kult ten kontynuuje także obecny prezydent Petro Poroszenko, oligarcha, zwany "królem czekolady".
Podpisał on ustawę, która nie tylko gloryfikuje ludobójców, ale i zawiera zapisy, które pozwalają karać osoby upominające się o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez UPA i inne ukraińskie organizacje. Karanie ma dotyczyć także cudzoziemców, a więc i polskich obywateli.
To oznacza, że każdy Polak, który znajdzie się na terenie Ukrainy, a który powie lub napisze, że banderowcy i upowcy mordowali jego rodaków może trafić pod ukraiński sąd, a następnie do więzienia.
Obecny rząd nie tylko nie ma odwagi na to zareagować, ale i w sposób absolutnie bezkrytyczny wspiera pieniędzmi i sprzętem wojskowym armię ukraińską, odwołującą się do tradycji zbrodniczej UPA."