Stan licznika
-
Bondi
-
Bondi
-
Bondi
-
wally
- Savi
- Zwykły forumowicz
- Posty: 197
- Rejestracja: czwartek, 17 maja 2007, 11:12
- Motocykl: BMW R 80 RT z wb, WFM, Simson SR2
- Lokalizacja: Werbkowice
A ja mam inną wizję tego wszystkiego.
Rozumiem, że przejechana ilość kilometrów (lub jak ktoś woli mil) ma świadczyć o tym, kto jest bardziej 'motocyklowy' a kto mniej, kto ma więcej doświadczenia w jeździe a kto mniej itd.
Rozumiem też, że nie bawimy się tutaj w ocenianie, kto z nas jest bardziej wartościowy, bo z doświadczenia wiem, że nie nie ten Motocyklistą (przez bardzo duże M) jest, kto ma dużo blach zlotowych na swojej kamizelce... Prawdziwi Motocykliści często ciągle siedzą w garażu... Ale to jest inna historia.
Wracając do tematu. Kiedyś także zastanawiałem się co byłoby najlepszym miernikiem naszej aktywności podczas sezonu. Chciałem wtedy wziąć pod uwagę wszystkich: tych co jeżdżą chopperami, ścigaczami, motorynkami, skuterami etc. etc. I doszedłem do wniosku, że kilometry w tym wypadku nie są najlepsze. Bo ja wtedy jeździłem swoim Awo, w sezonie robiłem około 5-6 tys. km, a mój kolega miał VF 750 i w sezonie robił 3 razy więcej. Takie są fakty, liczby. Z tym że ja jeździłem codziennie i długo a on tylko w weekendy, przejeżdżał te same trasy 3 razy szybciej. Ja miałem więcej różnorakich przygód na trasie, więcej niebezpiecznych sytuacji przeżyłem, bo w siodle spędziłem kilkakrotnie więcej czasu niż on. I to według mnie jest najlepszym miernikiem naszej motocyklowej aktywności w sezonie - ilość godzin spędzona na motocyklu. Może byśmy taki konkurs zrobili? Tylko pozostaje mały problem - jak to będziemy mierzyć?
PS. Przepraszam, że mój post jest tak długi i trochę (ale tylko trochę) nie na temat.
Rozumiem, że przejechana ilość kilometrów (lub jak ktoś woli mil) ma świadczyć o tym, kto jest bardziej 'motocyklowy' a kto mniej, kto ma więcej doświadczenia w jeździe a kto mniej itd.
Rozumiem też, że nie bawimy się tutaj w ocenianie, kto z nas jest bardziej wartościowy, bo z doświadczenia wiem, że nie nie ten Motocyklistą (przez bardzo duże M) jest, kto ma dużo blach zlotowych na swojej kamizelce... Prawdziwi Motocykliści często ciągle siedzą w garażu... Ale to jest inna historia.
Wracając do tematu. Kiedyś także zastanawiałem się co byłoby najlepszym miernikiem naszej aktywności podczas sezonu. Chciałem wtedy wziąć pod uwagę wszystkich: tych co jeżdżą chopperami, ścigaczami, motorynkami, skuterami etc. etc. I doszedłem do wniosku, że kilometry w tym wypadku nie są najlepsze. Bo ja wtedy jeździłem swoim Awo, w sezonie robiłem około 5-6 tys. km, a mój kolega miał VF 750 i w sezonie robił 3 razy więcej. Takie są fakty, liczby. Z tym że ja jeździłem codziennie i długo a on tylko w weekendy, przejeżdżał te same trasy 3 razy szybciej. Ja miałem więcej różnorakich przygód na trasie, więcej niebezpiecznych sytuacji przeżyłem, bo w siodle spędziłem kilkakrotnie więcej czasu niż on. I to według mnie jest najlepszym miernikiem naszej motocyklowej aktywności w sezonie - ilość godzin spędzona na motocyklu. Może byśmy taki konkurs zrobili? Tylko pozostaje mały problem - jak to będziemy mierzyć?
PS. Przepraszam, że mój post jest tak długi i trochę (ale tylko trochę) nie na temat.
-
wally
Savi napisales ciekawego posta, w duzej czesci sie z Toba zgadzam. To jakim kto jest kierowca widac na wspolnych wyjazdach, czesto na miescie a w duzej mierze nawet na tym forum sledzac wypowiedzi forumowiczow. Jednak zabawa w nakrecone kilometry nie sluzy do oceniania kogokolwiek - to tylko konkurs z nagroda
Mozna wymyslic system pierwiastkowy naliczania kilometrow
Mozna wymyslic system pierwiastkowy naliczania kilometrow
-
Jaro
- Zwykły forumowicz
- Posty: 1178
- Rejestracja: piątek, 23 lutego 2007, 18:54
- Motocykl: YAMAHA FAZER
- Lokalizacja: Zamość
- Kontakt:
O takich to podziałach nie słyszałem, że ktoś jest lepszym kierowcą gdyż np. jeździ w deszcz od tego co jeździ w np. słoneczną pogodę. Po dwa według mnie ten co raz na tydzień wyjedzie w długą trasę więcej się nauczy niż ten co codziennie tylko dojeżdza do pracy tą samą trasą znaną od lat. Po3 gdy na początku sezonu spisaliśmy liczniki to tylko po to by sprawdzić kto ile przejedzie w sezonie km. a nie kto jest lepszym czy też gorszym kierowcą wynikającym z ilości przejechanych km. Według mnie tak do końca liczba przejechanych kilometrów nie jest tak do końca miarą bycia dobrym czy też złym kierowcą, można ich przejechać milion i być miernym drajwerem, według mnie ludzie się rodzą z większymi lub tez mniejszymi predyspozycjami do jazdy.
Jeśli mężczyzna robi coś bardzo głupiego, to zawsze z motywów najszlachetniejszych.
-
Marek
Ten temat powstał z intencją sympatycznej pogaduchy o nakręcaniu kilometrów. Nie dajmy się wkręcić sami.
Czy to, że w tym sezonie zrobiłem 1/5 tego, co w poprzednim świadczy o mnie w jakikolwiek sposób? Czy straciłem przez to 80 proc. moich motocyklowych umiejętności?
Luzik.
A zwycięzcy już gratuluję i szczerze zazdroszczę. Niech no ja się dorwę tylko mojej maszyny

A zwycięzcy już gratuluję i szczerze zazdroszczę. Niech no ja się dorwę tylko mojej maszyny